|
Kiedy w łóżku nie iskrzy
|
|
|
Czy związek można uznać za udany, jeśli lubimy się, nie nudzimy ze sobą, zgadzamy w wielu poglądach, tylko w sypialni coś za mało iskrzy?
|
Zuzanna od czterech lat pozostaje w stałym związku z Marcinem. Ich relacja oparta jest na wzajemnej bliskości, szczerości i zaufaniu. Tylko jak to jest naprawdę z tą szczerością, kiedy ze strachu przed zranieniem partnera nie mówi się o jednej znaczącej sprawie?
- Ja już sama nie wiem, jak to z nami jest. Na początku brak motyli w brzuchu składałam na karb swoich lęków przed ponownym zaangażowaniem, bo mój przedostatni związek przyniósł mi spore rozczarowanie i ból. Zwlekałam więc, jak długo było można, przed zaistnieniem intymności z Marcinem. Po kilku miesiącach spotykania się wreszcie poszliśmy do łóżka. Nie powiem, że było mi źle, ale cudownie też nie było. Zabrakło tego czegoś nieokreślonego, dreszczu emocji, motyli w brzuchu, no wiesz, uniesienia – wyznaje.
Kocham go, imponuje mi, ale...
Dobrze wiem, o co chodzi Zuzannie. Iskrzenie między partnerami to przecież pierwsza oznaka zainteresowania mężczyzną i chęć doświadczenia z nim intymności. Bez chemii związek ma małe szanse na zaistnienie, a co dopiero na rozwój. Jednak sytuacja Zuzy wcale tego nie potwierdza, bo kochankowie są ze sobą już cztery lata.
Kobiecie bardzo imponuje jej partner. Ceni go za odwagę w wyrażaniu własnego zdania, nonkonformizm, podziwia za twórczość i osiągnięcia (Marcin jest artystą rzeźbiarzem). Podoba się jej także fizycznie, jest w jej typie. Dlaczego więc nie ma fundamentu do świetnego seksu, czyli przyciągania?
Czy ten związek ma przyszłość?
Zuzanna nie znajduje odpowiedzi. Mocno ją to martwi, bo naprawdę nie chciałaby stracić Marcina. Czuje, że do siebie pasują, że wiele mogliby razem zrobić. Mają przecież tyle planów na przyszłość. Chcą założyć wspólną firmę, znaleźć dom na wsi, pojechać na długą wyprawę do Afryki. Czasem zastanawiają się też nad dziećmi, chociaż jeszcze nie podjęli w tej kwestii ostatecznej decyzji.
I mogliby żyć pewnie długo i szczęśliwie, gdyby nie wątpliwości kobiety. Jak sama przyznaje, jest dobrze, ale mogłoby być lepiej. I nie chodzi tu o żadne techniki albo znudzenie partnerem. Po prostu czegoś brakuje i tyle.
Pytanie, czy można z tym żyć. I jak długo problem nie wyjdzie na wierzch i nie zaburzy dotąd udanej pod innymi względami relacji?
|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: , mój facet mnie nie pociąga, nie mam ochoty na seks, nudny seks, seks, związek |
|
Podobne artykuły:
|
|
Seks nasz powszedni
Zabójcy kobiecego pożądania
Czy stały związek musi być nudny?
Seks na zgodę?
Seks jak z poradnika
Nowy trend: seks z kolegą
Seks najlepszy w czwartek
Wieczorową porą
Sformalizowany sponsoring
„Galerianki”
|