|
Jaka żywność szkodzi dzieciom (część II)
|
|
|
Zdrowe, radosne, pełne energii dziecko to prawdziwy skarb. Pamiętajmy, że nawyki żywieniowe ukształtowane w dzieciństwie towarzyszą nam do późnej starości. Warto zadbać o to, żeby nasze dziecko wyniosło z domu przyzwyczajenie do regularnych posiłków, warzyw i owoców, picia wody mineralnej i codziennego ruchu. Tylko zdrowa rodzina tworzy klimat i warunki dla zdrowego dziecka. Jeśli sami borykamy się z nadwagą i otyłością, unikamy ruchu i jesteśmy gorącymi zwolennikami dań gotowych, a przy tym nie odmawiamy sobie słodyczy, nie dziwmy się potem naszym dzieciom – ich problemy z wagą, kręgosłupem, stawami, niska odporność i częste infekcje, a nawet takie schorzenia cywilizacyjne jak wysoki poziom cholesterolu czy nadciśnienie to po prostu nieunikniona konsekwencja stylu życia. W każdym wieku warto wprowadzać zmiany na lepsze – unikanie produktów przetworzonych i śmieciowego jedzenia, gotowanie w domu, rozsądne wybory na zakupach – małe, korzystne dla zdrowia decyzje potrafią zmienić na lepsze codzienną dietę.
|
Z produktów, nad którymi rzadko się zastanawiamy, warto wymienić pasty do smarowania pieczywa. Te słodkie, czekoladowe i czekoladowo-orzechowe zawierają bardzo dużo cukru, nasycone kwasy tłuszczowe i są typowym źródłem „pustych kalorii”. Pasty rybne i mięsne z kolei często zawierają mniej niż 2-3% składnika, od którego wzięły nazwę zaś reszta to bułka tarta, skrobia, preparaty sojowe, suszone żółtko jaj, związki polepszające smak i zapach, tłuszcz, sól, barwniki i stabilizatory. Warto uważnie przestudiować informacje o ich składzie – nasycone kwasy tłuszczowe, sól, cholesterol, modyfikowane skrobie to składniki, których powinniśmy unikać w diecie a zwłaszcza w diecie dziecka.
Inną grupą produktów o długotrwałym, niekorzystnym działaniu są gotowe zupy w proszku, zupki chińskie, gorące kubki, fixy, bulionetki, pomysły na obiad, sosy sałatkowe różnego rodzaju. Zawierają ogromną ilość soli, której Polacy generalnie jedzą o 2-3 razy za dużo w stosunku do potrzeb, nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol w suszonym mięsie i tłuszczu oraz wiele poprawiaczy smaku i zapachu. Produkty tego typu nie zawierają konserwantów (o czym producenci często chwalą się na opakowaniach), co wynika z regulacji prawnych, natomiast niestety ilość chlorku sodu i glutaminianu sodu nie jest w nich w żaden sposób ograniczana. Co gorsza, glutaminian sodu wpływa silnie na odczucie smaku słonego – potrawy naturalnie słone lub osolone tylko solą wydają się po ich spożyciu niesmaczne i niesłone. Konsekwencją wysokiego spożycia soli jest niestety plaga nadciśnienia w Polsce, nadciśnienia, które dotyka coraz to młodsze osoby, które leczyć trzeba przez całe życie i niosące ze sobą bardzo poważne zagrożenie zdrowotne.
Sery topione to kolejny produkt przemysłu spożywczego, któremu ignorując reklamy warto przyjrzeć się bliżej. Wymyślono go w latach 50, na potrzeby wojska, wykorzystując ser żółty niskiej jakości - topiąc je w bardzo wysokiej temperaturze z tak zwanymi topnikami (głównie solami fosforowymi), dodatkami smakowymi i masłem. Powstaje produkt wyjątkowo bogaty w niekorzystny dla zdrowia cholesterol, nasycone kwasy tłuszczowe (tłuszcz to do 65% suchej masy sera topionego), sól i fosfor z niewielką zawartością trudno dostępnego dla ludzkiego organizmu białka i wapnia. Jego zaletą dla wojska jest ogromna stabilność (nie psuje się w wysokich temperaturach, nie rozwarstwia, nie jełczeje, nie rozwija się patologiczna flora mikrobiologiczna) oraz bardzo wysoka kaloryczność. Jeśli ktoś już decyduje się na jedzenie sera topionego, to warto pamiętać, że wymyślono go jako zamiennik masła dla wojska na warunki tropikalne, a nie jako dodatek do chleba.
Kolejnym produktem budzącym czujność są napoje w proszku i wszystkie potrawy, do których wystarczy tylko dodać wrzątku. Są to zwykle produkty zawierające mleko (kakao w proszku, kawa zbożowa z mlekiem) czy przekąski jak musli, czy kasza manna na słodko z suszonymi owocami. Pierwowzory tych produktów, przygotowane tradycyjnie, mają wiele zalet żywieniowych, jednak ich odpowiedniki w proszku są bardzo bogate w cukier w różnej postaci (różne formy chemiczne i mieszaniny melasa, słód, fruktoza, cukier inwertowany, miód), cholesterol z mleka w proszku lub tłuszcz kokosowego podnoszący silnie poziom cholesterolu, barwniki i aromaty. W tym przypadku naprawdę warto sięgnąć po ich tradycyjne, wymagające gotowania, nieprzetworzone odpowiedniki.
Śmieciowe jedzenie, czyli junk food jest już problemem ekonomicznym, społecznym i zdrowotnym na całym świecie. Łatwe, proste, szybkie, wszędzie dostępne rujnuje zdrowie całych społeczeństw. Co najgorsze w przeważającej mierze jest adresowane do dzieci i postrzegane przez nie jako modne i fajne. Powoli, niezauważenie wrasta w tygodniowe i codzienne przyzwyczajenia żywieniowe przenoszone także do domu – dzieci chcą tam też jeść hamburgery, frytki i kolorowe gazowane napoje.
W Stanach Zjednoczonych schorzenia związane z otyłością (bezpośrednio powiązaną z niezdrowym trybem życia w tym śmieciowym jedzeniem) zabijają więcej ludzi niż te związane z paleniem papierosów czy piciem alkoholu. Co gorsza, upodobania do fast-foodów wyjątkowo ciężko się pozbyć a miliardy wydawane przez te sieci na reklamę, promocje i marketing wśród ludzi młodych pociągają za sobą miliardy wydawane na leczenie różnego rodzaju chorób cywilizacyjnych, od otyłości, przez choroby serca, bezpłodność po nowotwory złośliwe.
I część artykułu
Mgr inż. Magdalena Mokrogulska
Mgr dietetyki i nauk o żywieniu człowieka.
Dyplomowany dietetyk i specjalista ds. żywienia człowieka.
Przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania jest dieta dostosowana do potrzeb osób długotrwale obciążonych stresem, cierpiących na różnorodne zaburzenia żywieniowe oraz żywienie dzieci z ADHD i trudnościami w nauce.
Każda z diet, jakie proponuję, jest indywidualnie dobrana na podstawie szczegółowego kwestionariusza preferencji, godzinnego wywiadu żywieniowego oraz bazy liczącej 1000 różnorodnych posiłków, napojów, koktajli i przekąsek. Wyjątkowym i unikatowym uzupełnieniem oferowanych usług dietetycznych jest stworzona przez mnie metoda Fotoanaliza Diety® jako sposób współpracy opartej na szeroko rozumianej edukacji żywieniowej, kształtowaniu nowych, korzystnych nawyków i dopasowaniu jadłospisu do określonych potrzeb, preferencji i gustów żywieniowych.
Zapraszam na:
http://www.dietetyknaochocie.pl/
oraz
http://www.dieta-po-50.pl/
|
|
--- Magdalena Mokrogulska ---
|
|
|
Tagi: co szkodzi dziecku?, gotowe dania, junk food, napoje w proszku, sery topione, szkodliwa żywność, zdrowa dieta dziecka, zdrowie, zdrowie dziecka, zupki chińskie |
|
Podobne artykuły:
|
|
Jaka żywność szkodzi dzieciom (część 1)
Banalne odkrycia naukowców
Astma u dzieci – jak zdiagnozować i leczyć?
Jak tanio i skutecznie poprawić odporność dziecka?
Bakteriom mówię – NIE
Jak wzmocnić włosy maluszka
Porady dla mam - bilans dwulatka
Dopajanie niemowląt – fakty i mity
Depresja dziecięca
Jak udzielić pierwszej pomocy dzieciom?
|
|