|
Płyn Lugola, czyli atak zbiorowej paniki
|
|
|
Wybuch w japońskiej elektrowni, oddalonej o 10 tysięcy kilometrów od Polski, podzielił opinię publiczną. Chodzi o jedną rzecz: płyn Lugola, mający ochronić ludzi przed napromienieniem. To farmaceutyk, o który toczy się teraz prawdziwa bitwa...
|
- Dzień dobry, poproszę płyn Lugola.
- Niestety, nie ma.
- Jak to nie ma?!
- No przykro mi, wszystko wykupione, zamówiliśmy w hurtowni, proszę zapytać w piątek, może przyjdzie nowa dostawa, chociaż nie wiem, czy coś jeszcze mają na stanie...
To scenariusz, które można zastać w wielu aptekach w Polsce. Dlaczego, co się stało? I czym jest właściwie ten płyn Lugola, że tak wielki na niego popyt?
Płyn Lugola to roztwór jodu i jodku potasu. Ma odkażające działanie, stosuje się go w leczeniu chorób tarczycy. W Polsce zrobiło się o nim głośno po raz pierwszy w 1986 roku po wybuchu w Czarnobylu. Wtedy też zaczęto masowo podawać go Polakom, aby zniwelować skutki wchłaniania radioaktywnego izotopu jodu J-131 z opadów promieniotwórczych.
„My i tak wiemy swoje”
Polacy mają dobrą pamięć. I jednoczą się w poczuciu zagrożenia. Teraz po wybuchu japońskiej elektrowni atomowej Fukushima boją się radioaktywnego skażenia. Nie przekonują ich fakty: że nie ma powodów do paniki, że japońska elektrownia oddalona jest od nas o 10 tysięcy kilometrów.
„Możecie sobie mówić, my i tak wiemy swoje”. Zaczął się więc szturm na apteki w poszukiwaniu płynu Lugola.. Niektórzy uważają, że polski rząd nie mówi prawdy, a gdy ją w końcu ogłosi, będzie za późno. Efekt jest taki, że płyn Lugola (dostępny na receptę, wykonywany na miejscu, w aptece) zniknął z aptecznych półek, a nawet z hurtowni.
„Nie ma? To biorę tabletki z jodem”
Lekarze i farmaceuci ostrzegają przed jego doustnym stosowaniem (stosuje się go tylko zewnętrznie). Ci, którzy na pytanie o płyn Lugola, otrzymali odmowną odpowiedź – że już nie ma - zaopatrują się w tabletki z jodem. Po co? Na wszelki wypadek. – Lepiej mieć niż żałować, że się w porę nie zadziałało. A że to wydatek tylko kilku złotych, nie zastanawiałam się ani przez chwilę – mówi 56-letnia Barbara, rencistka, szczęśliwa posiadaczka aż czterech butelek z rzeczonym płynem.
Zbiorowa panika? Najwyraźniej tak. Może jednak warto sięgnąć kilka lat wstecz i przypomnieć sobie podobną sytuację z jednorazowymi maskami, w które zaopatrywaliśmy się na wypadek epidemii świńskiej grypy?

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!
Możesz nas również znaleźć na Facebooku.
Zostań naszym fanem! Zapraszamy!

www.magdawieteska.manifo.com
|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: , Czarnobyl, jod, jodyna, lek, nadpromieniowanie, promieniowanie, skażenie, wybuch jądrowy, zagrożenie, zdrowie |
|
Podobne artykuły:
|
|
L.CASEI nie jest nam potrzebna.
Witaminy. Czy można przedawkować?
Wiosenna dieta regenerująca organizm...
Depresja
Twoje dziecko w dobrych rękach!
Uwaga na napoje energetyczne!
Leki na... wszystko
Seks wyszczupla
Integracyjne chlanie
Naga prawda
|