|
To nie ja cię urodziłam
|
|
|
„Jednym dzieci się rodzą, innym przynosi je bocian…” Kiedy powiedzieć dziecku, że jest adoptowane, to jeden, choć nie jedyny problem przysposobionych rodziców. Zdania na ten temat są podzielone. Jedni uważają, że jak najwcześniej, inny radzą poczekać, aż dziecko stanie się dorosłe, jeszcze inni uważają, że najlepszy moment jest wtedy, gdy adoptowana osoba ma już własne dzieci, bo wtedy lepiej nas zrozumie. Nie można konkretnie wyznaczyć, tej granicy. Decyzja o tym, kiedy przekażemy naszemu skarbowi wiedzę, że to nie my je urodziłyśmy, zależy tylko od nas. Przed jej podjęciem warto wziąć pod uwagę, że prawda może wyjść w każdej chwili na jaw. Zawsze znajdzie się ktoś życzliwy, kto uświadomi nasze dziecko, jeśli my będziemy z tym faktem zwlekać.
|

„Trzeba mówić jak najszybciej... Właśnie wczoraj moja Marysia mi opowiadała o jakiejś uprzejmej koleżance, która zaczęła jej dokuczać, że jest z Domu Dziecka. Wyobrażam sobie, co by Maria przeżyła, gdyby nie znała swojej historii. Mając wiedzę i pewność o miłości, jaką się ją darzy, dziecko potrafi się obronić” - twierdzi RM.
Sporo adopcyjnych mam uważa, że lepiej powiedzieć o tym dziecku jak najwcześniej. O adopcji można zacząć wspominać, zanim jeszcze nasz maluch jest w stanie wszystko zrozumieć. Małe dzieci dopiero uczą się świata i wszystko przyjmują bardzo naturalnie. Nie obrosły jeszcze w normy i schematy. Takie oswajanie dziecka z tematem można rozpocząć bardzo delikatnie na przykład czytając lub opowiadając bajki o adopcji.
„Ja próbowałam Kasi opowiadać o tym, jak ją znaleźliśmy, jak miała ok. 3 lat. Przy każdej próbie zatykała sobie uszy i krzyczała "Mama, nie!". Dałam spokój, aż któregoś dnia wieczorem Kasia sama poprosiła: "mamusiu, opowiedz o szukaniu córeczki". Wtedy opowiedziałam jej bajkę o tym, jak bardzo chcieliśmy mieć dziecko, ale się nie udawało, o tym, że Dobra Wróżka powiedziała nam, że nasza córeczka pomyliła brzuszki i urodziła się innej Pani, o tym, że natychmiast zaczęliśmy jej szukać, o tym, jak daleko musieliśmy po nią jechać, o tym, jak od razu poznaliśmy swoją córeczkę wśród wielu dzieci, które były W Domu Pełnym Dzieci i jak zabraliśmy ją do naszego domu i jak bardzo szczęśliwi jesteśmy, że jest już z nami. Po pewnym czasie razem z Kasią dopowiedziałyśmy dalszy ciąg Michałowi - o tym jak dowiedzieliśmy się, że mamy synka, o poszukiwaniach, o pierwszym spotkaniu (z Kasi udziałem) i o tym, że to Kasia pierwsza poznała swojego braciszka.
Ta opowieść zazwyczaj kończy się spontanicznym wyznaniem wielkiej miłości - dzieci się przytulają jak dwa małe misiaczki i obdarowują się buziakami. Serce rośnie jak się na nie patrzy! Opowieść kończę zawsze tym, że takie odnalezienie dzieci nazywa się adoptowaniem i jeśli kiedyś usłyszą, jak ktoś mówi "Kasia jest adoptowana" lub, że "Michaś jest adoptowany" to znaczy, że są odnalezione. Teraz jest to żelazny punkt programu w czasie wieczornych pogaduszek do poduszek - opowieść o odnalezionych dzieciach musi być obowiązkowo! Tylko teraz zazwyczaj to Kasia opowiada Michałowi, a ja tylko muszę potwierdzać, że mówi prawdę - "mamusiu, prawda, że tak było?" – swoimi doświadczeniami dzieli się Marycha.
Jeśli dziecko zapyta, czy jest adoptowane, nie okłamujmy go. Nie ma prawdy na teraz i prawdy na potem, jest jedna prawda, którą dziecko powinno znać. Kłamstwo może i jest łatwiejsze, ale z pewnością pociągnie za sobą kolejne, a przecież chcemy wychować nasze dzieci w przeświadczeniu, że zawsze należy mówić prawdę. Poza tym zaufanie buduje się bardzo długo, ale bardzo łatwo jest je zburzyć na przykład jednym kłamstwem wypowiedzianym dla świętego spokoju.
Pytania dziecka skąd się wziąłem? Czy ty mnie urodziłaś? Czy byłem u ciebie w brzuszku? - to doskonała okazja, aby zacząć rozmowę na temat adopcji.
„Moja córeczka miała nieco ponad 3,5 roku, gdy ją adoptowałam. Nie pamiętała swojej biologicznej matki i mnie utożsamiła z nią. Zapytała bowiem, dlaczego ją zostawiłam u dzieci (tak nazywała dom dziecka). Była to znakomita okazja, żeby wytłumaczyć to, co się w jej życiu wydarzyło. Musiałam zrobić to w słowach, które kilkulatek zrozumie i przyjmie. Powiedziałam wówczas, że bardzo chciałam mieć córeczkę taką jak ona i że byłam smutna, że jej nie mam. Powiedziałam, iż dowiedziałam się, że jest mała dziewczynka, która też bardzo chce mieć swoją mamusię i że tą dziewczynką była właśnie ona. Powiedziałam, że jak ją zobaczyłam, to ją bardzo pokochałam i że jest moim największym skarbkiem na świecie. Myślę, że fakt, iż jest adoptowana, nie będzie dla niej w życiu problemem” – Duha.
Opowiadając dziecku nie wolno mówić, że ktoś go nie chciał. Może poczuć się wtedy odrzucone, niechciane. Lepiej powiedzieć, że jest z nami, gdyż my bardzo pragnęliśmy go, a pani, która je urodziła, chciałaby je zatrzymać, ale z jakiś ważnych powodów nie mogła, więc oddała je nam, czyli ludziom, którzy pokochali je naprawdę bardzo, bardzo mocno.
Nie wszyscy są zdania, że dziecko powinno poznać prawdę jak najwcześniej.
„Nie każdemu dziecku można powiedzieć prawdę jak jest małe. Ja dowiedziałam się dopiero jako dorosła kobieta i nie żałuję. Rodzice nigdy mnie nie okłamywali. Mama nigdy mi nie mówiła, że mnie urodziła, nie mam do nich żadnego żalu, że mi nie powiedzieli wcześniej. A teraz jak już wiem, to jest OK. Na początku było mi przykro, ale potem wszystko się ułożyło. Bardzo Ich kocham i uważam, że nie ważne, kto urodził, ale kto się zajmował mną przez całe życie i całe życie mi poświęcił. Jestem trochę ciekawa, kim była tamta kobieta, ale z drugiej strony, po co mi to?” - Xyz.
|
|
--- Anita Zasońska ---
|
|
|
Tagi: adopcja, czy powiedzieć dziecku że jest adoptowane, dom dziecka, dziecko, jak wytłumaczyć dziecku, kiedy powiedzieć o adopcji, wychowanie dziecka, że jest adoptowane |
|
Podobne artykuły:
|
|
Dwie mamusie, dwóch tatusiów
Nauka wołania SIU SIU
Rodzic – autorytet, przyjaciel czy wróg?
Dziennik elektroniczny
Kiedy już doszło do przemocy...
Mały terrorysta
Mini-kobietki
Czym jest szacunek i jak go stosować w życiu ?
Czy uczyć dzieci zwrotów grzecznościowych
Gdy dziecko nie chce rozmawiać
|
|