|
Wychowanie dziecka
|
|
|
Seks do tablicy!
|
|
|
Woda z octem to skuteczna antykoncepcja - można usłyszeć na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Zdaniem Grupy Edukatorów Seksualnych edukacja seksualna naszej młodzieży wygląda fatalnie. Czy jest szansa, aby to zmienić?
|

Trzynastoletni syn mojej koleżanki wrócił do domu ze szkoły z wypiekami na twarzy i na pytanie, co w szkole, nie odpowiedział, jak ma w zwyczaju: Nic ciekawego. Zamiast tego wykrzyczał: Ale się działo! Rzeczywiście... Mieli zajęcia z wychowania do życia w rodzinie (WDŻ) - pierwszy raz w historii jego szkolnej edukacji.
Zajęcia prowadziła nieznana klasie osoba. - Najpierw zaczęła nawijać o narządach płciowych, jak są zbudowane - opowiadał syn. - Potem mówiła o pogotowiu antykoncepcyjnym i spiralach, tabletkach i kalendarzyku małżeńskim, aż w głowie wszystko wirowało.
A teraz najlepsze! Wyjęła z torby banana, potem mocowała się z błyszczącą małą torebką i gdy wyciągnęła przezroczysty flak, powiedziała: to jest prezerwatywa. Do dzwonka męczyła się z nadmuchaniem i nałożeniem jej na banana.
Klasa pokładała się ze śmiechu - podsumował zajęcia. Na moje pytanie, jakie będą następne zajęcia, odpowiedział, że pani się z nimi pożegnała, bo to była jednorazowa prezentacja.
Bez tabu
Prezentacja, ale czego? Czy podczas jednej lekcji można w sposób rzetelny wyedukować seksualnie? Opowieść syna koleżanki zasiała we mnie niepokój, bo choć nie mam nic przeciwko WDŻ w szkole, to jednak nie zgadzam się na taką ekspresową formę, w której nic się nie mówi o odpowiedzialności, uczuciach, profilaktyce, zagrożeniach, a wszystko sprowadza się do zapobiegania niechcianej ciąży.
Miałam nadzieję, że będą przypominały zajęcia, w których ja uczestniczyłam. Prowadziła je pedagog, dla której nie istniały tematy tabu. Na pierwszej lekcji rozdała karteczki i poprosiła, żebyśmy rozwinęli zdanie: "Kochać się to dla mnie...". Dziewczęta wrzucały swoje do jednego słoika, a chłopcy do drugiego. A ona odczytywała to, co napisałyśmy my, dziewczyny i porównywała z tym, co wyprodukowali chłopcy. Okazało się, że "dziewczyńskie" rozumienie miłości było romantyczne, pełne uniesień i wyznań, chłopakom zaś miłość kojarzyła się po prostu z seksem, pożądaniem. I po raz pierwszy tak naocznie przekonałam się, że my kobiety jesteśmy z Wenus, a oni, faceci, z Marsa. Takich lekcji w liceum mieliśmy sporo, rozmawialiśmy na nich o dojrzewaniu, odpowiedzialności, inicjacji seksualnej, rodzinie, chorobach przenoszonych drogą płciową (choć wtedy nie znano ich tak wiele), cyklach towarzyszących życiu kobiety, o antykoncepcji, a nawet, co wtedy było niezwykłe, o związkach homoseksualnych. Mieliśmy plansze z narządami rozrodczymi, oglądaliśmy film "Niemy krzyk", ale takiej "bananowej" prezentacji nie było.
Obowiązek czy wybór?
Zagadnienia związane z edukacją seksualną w Polsce stały się przedmiotem troski powstałego w styczniu 2009 r. "Porozumienia na rzecz upowszechnienia edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole" podpisanego przez kilkanaście organizacji i takie autorytety jak seksuolodzy prof. Zbigniew Izdebski, prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Apelują oni, by szkolna edukacja seksualna dzieci i młodzieży była obowiązkowa. Na nurtujące rodziców pytanie: "Czy edukacja seksualna przyspiesza inicjację"? przewodnik odpowiada: "Według badań Światowej Organizacji Zdrowia, właśnie inicjację seksualną opóźnia (...). To szkoła kształtuje postawy dzieci i młodzieży. Może wywrzeć pozytywny wpływ na relacje między ludźmi, na zbyt wczesne rodzicielstwo, zakażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową, przemoc seksualną".
Jak naprawdę wygląda edukacja seksualna w Polsce?”. Wygląda tragicznie. Prawie 40 proc. uczniów przyznało, że w ich szkołach zajęcia z WDŻ w ogóle się nie odbywały. Tylko nieco więcej niż 2 proc. deklaruje, że miało edukację seksualną na wszystkich poziomach nauczania.
Od września 2009 r. wprowadzono obowiązek zajęć WDŻ od V klasy szkoły podstawowej aż do matury. Warunkowy, bo rodzice mogą dziecko wypisać z takich zajęć. Uczeń pełnoletni decyduje sam. Tam, gdzie zajęcia się odbywają, często brak kompetentnych nauczycieli. Lekcje prowadzą katecheci (24 proc. odpowiedzi), nauczyciele biologii, wiedzy o społeczeństwie, poloniści. Często zamiast obiektywnej wiedzy o seksie serwują uczniom "własne mądrości", np., że jedną z metod antykoncepcji jest kąpiel w wodzie z octem "która wypłucze i zabije plemniki".
No cóż, pozostaje żywić nadzieję, że bardziej rzetelne omówienie tematu odbędzie się z rodzicami w domu.
|
|
--- Aleksandra Danielczyk ---
|
|
|
Tagi: antykoncepcja, dziecko, edukacja seksulna w szkole, edukator seksualny, incjacja seksualna, niechciana ciąża, seks, WDŻ, wychowanie do życia w rodzinie, wychowanie dziecka, wychowanie seksualne |
|
Podobne artykuły:
|
|
Czas na kompetentną rozmowę o seksie
Dziecko, alkohol i seks
Nauka odrabiania lekcji
Mały terrorysta
Kieszonkowe
Ograniczone zaufanie
Dzieci i święty Mikołaj
Jak nie doprowadzać do konfliktów?
Dziecko – inwestycja?
Karty płatnicze dla dzieci i młodzieży
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|