Strona główna







Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama
Wychowanie dziecka
Ja ci wszystko mogę dać
Mój dzień zaczyna się o 6.00. Od samego rana zajmuję się rodziną, którą bardzo kocham. Najpierw sama się ubieram, myję, potem przygotowuje śniadanie, zimą palę w kominku. Ok. 7.00 budzę dzieci – 11-letnia córkę i 1,5-rocznego synka. Jedzą, ubierają się i wyjeżdżamy do szkoły i żłobka. Mąż w tym czasie już jest w pracy, więc cała reszta obowiązków związanych z dziećmi i domem jest na mojej głowie. Z reguły radzę sobie ze wszystkim, jednak w ostatni piątek powiedziałam: dość! I od tego się wszystko zaczęło...
Ukochana córeczka
Moja córka to niezwykle zdolna dziewczynka. Od małego na dobranoc czytałam jej bajki, więc ma duży zasób słów i nie ma problemu z komunikacją międzyludzką. Jeździłyśmy po kolei: na konie, na angielski, na basen, na karate itp., itd.
Córka w każde zajęcia się angażowała, miałyśmy ze sobą doskonały kontakt. Nie bardzo rozumiałam pojęcia problemów z dziećmi. Że niby co? Mnie to nie dotyczyło.
Ponieważ przez blisko 10 lat była jedynaczką, jakoś to wszystko funkcjonowało. Ale nagle przestało. Okazało się, że wychowałam sobie owszem bardzo dobrze uczące się dziecko, ale całkowicie niesamodzielne. Jak do tego doszło? Gdzie popełniłam błąd? - w kółko zadawałam sobie takie pytania.


Rodzina się powiększa
Byłam już w zaawansowanej ciąży, na zwolnieniu lekarskim i nie bardzo chciało mi się ruszać z kanapy, nie mówiąc o jechaniu gdziekolwiek. Poprosiłam Martę, żeby dziś zrezygnowała z zajęć dodatkowych, bo się źle czuję i nie mogę jej zawieźć. Spodziewałam się kręcenia nosem i niezadowolenia, ale to co wyprawiała moja dobrze wychowana córka przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Był krzyk, płacz, trzaskanie drzwiami i oskarżenia pod moim adresem, że ja już jej nie kocham, że teraz czekam tylko na to nowe dziecko. Że nie chcę, aby była szczęśliwa, i żeby miała więcej niż ja, jak byłam w jej wieku.
Ze zdumienia odebrało mi na początku mowę. Oboje z mężem jesteśmy ludźmi zrównoważonymi, nie obrzucamy się epitetami, nie robimy awantur – zwyczajna, powiedzmy kulturalna rodzina.
Skąd zatem u mojej pociechy takie zachowanie? Takie słowa i oskarżenia?
Wiedziałam, że może być ciężko, gdy maluszek pojawi się na świecie. Różnica wieku była dość znaczna. Jednak nigdy nie podejrzewałam, że w głowie kilkuletniego dziecka mogą powstać takie okrutne myśli. I to skierowane do osób, które je kochają.
Dzień się zakończył pierwszą w życiu awanturą z moim dzieckiem. Byłam załamana.


Jak to się dzieje
Wiele z nas zakładając rodzinę, od razu mówi, że będzie inaczej wychowywało swoje dzieci, niż my same byłyśmy wychowane. Że od nas dostaną więcej czasu, ciepła, miłości.
I w taki sposób same ukręcamy na siebie bicz.
Spełniamy zachcianki dziecka, zanim jeszcze zdąży o nich pomyśleć, wszystko za nie robimy, poświęcamy swój czas i siebie, aby miało wszystko. Czas leci, a nasza pociecha myśli, że tak będzie przez całe życie. My rodzice natomiast myślimy, że gdy syn czy córka dorosną, to będą miały od nas dobre zaplecze na przyszłość, że będą umiały z tego umiejętnie korzystać.
Zaczynamy w pewnym wieku wymagać, aby dzieci nam pomagały. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przybywa członków rodziny.
Sama doszłam do takiego punkt, że już nie wiedziałam czy w ogóle się kłaść spać. Obowiązki jakby się sklonowały. Małe dziecko absorbuje bardzo, bo jest małe. Ale po tym starszym oczekujemy pomocy. A tu zamiast zrozumienia pojawia się BUNT.


Co dalej z tym fantem
Początki były straszne. Próbowałam dawać córce do wykonania niewielkie prace domowe. Chciałam, żeby czuła się potrzebna, że nikt jej nie odtrąca. Dawałam jej nakarmić braciszka, przewinąć go. Sądziłam, że idę w dobrym kierunku.
Marta stała się opryskliwa, co rusz zarzucała mi, że o nią nie dbam. Chciała nawet spać ze mną w jednym łóżku. Dotarło do mnie, że wychowałam samolubną, niesamodzielną dziewczynkę.
Ciągłe wyręczanie dziecka i spełnianie jego kaprysów doprowadziło w moim domu do konfrontacji z problemem. Staram się nie uginać i być konsekwentna, choć oczywiście to nie takie proste.
Zastanawiając się jak do tego doszło, stwierdziłam, że niewiele w tym było mojej winy – kochałam za bardzo. Myślałam, że wystarczy pokazać i dziecko weźmie z nas przykład. A dziecko brało, to co dla niego było wygodne – gotowe kanapki, pilota od telewizora i myszkę od komputera.
Żyje w przekonaniu, że skoro ją urodziłam, to jej się to wszystko obligatoryjnie należy. Że ona wcale nie musi nic dawać w zamian.
Bardzo kocham moje dzieci. Nie wyobrażam sobie, bym mogła im nie zapewnić dobrego życia – miłości, ciepłego domu, zaspokojenia ich potrzeb. Ale nie chcę też pewnego dnia stwierdzić, że na własnej piersi wyhodowałam sobie pijawki. Że dla dzieci będę ważna tylko wtedy, gdy będą miały ze mnie wymierną korzyść.


Epilog
W mojej sytuacji miałam więcej szczęścia niż rozumu – zareagowałam wystarczająco szybko, i chyba w ostatnim możliwym do tego momencie.
Małymi kroczkami udało nam się osiągnąć kompromis. Nie wymagam wszystkiego od razu, trzeba czasu, by złe nawyki przekuć na dobre. Nie chcę też zniechęcać córki. Budujemy nasze relacje jakby od początku, jednak na starych fundamentach, które – co by nie mówić – były solidne.
Tak sobie myślę, że negowanie wszystkiego tego, co było kiedyś wcale nie jest takie właściwe. Osobiście miałabym wiele do zarzucenia moim rodzicom, jeśli chodzi o moje dzieciństwo. Nie żebym była głodna czy bosa. Jednak od małego byłam zdana na samą siebie – rodzice tak bardzo się nie rozczulali kiedyś na dziećmi, tym bardziej, że było nas troje.
Długo żyłam w przekonaniu, że to niesprawiedliwe, i takie tam. Dopiero incydent z moja córką uświadomił mi, jak bardzo się myliłam.
Bo to właśnie dzięki postawie moich rodziców i ich metod wychowawczych wyrosłam na takiego, a nie innego człowieka. Że dzisiaj, jako dorosła osoba umiem sobie poradzić w różnych sytuacjach. Że to jest moje dziedzictwo, dużo bardziej wartościowe niż pieniądze.
Dawajmy zatem dzieciom wszystko, co dobre: miłość, czas, zainteresowanie ale bierzmy też coś w zamian.
Jednym słowem – kochajmy nasze dzieci mądrze.



Więcej na forum:
http://www.matkapolka.com.pl/forum/viewtopic.php?p=825#825
--- Aleksandra Danielczyk ---


Tagi: dziecko, niesamodzielne dziecko, nowy członek rodziny, obowiązki domowe, rodzicielstwo, rozpieszczanie dzieci, samodzielność dziecka, wychowanie dziecka
Podobne artykuły:
Rodzic – autorytet, przyjaciel czy wróg? Czas na kompetentną rozmowę o seksie Śmierć - jak i kiedy powiedzieć o niej dziecku? Dwie mamusie, dwóch tatusiów Jak kształtować inteligencję emocjonalną dziecka? Buntowniczy dwulatkowie, czy nieposłuszni rodzice? Mały terrorysta Dzieci i święty Mikołaj Jak uczyć dzieci samodzielności Barbie walczą o koronę
dodaj komentarz
Samuela  03-02-10 09:45
Czasami nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, jak powiadają:-)
czytaj komentarz >>

Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
Przepowiednie na 2012 rok Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - malinia
Galeria - skiba7
Galeria - malinia
Galeria - agusia_83
Galeria - malinia
Galeria - madziuleczka85
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite