|
Zajadanie emocji
|
|
|
Jeśli tłumisz negatywne emocje, nie dając im ujścia na zewnątrz, a jedynym sposobem na ucieczkę od problemów jest ich zajadanie, być może cierpisz na aleksytymię.
|
Aleksytymia
to najoględniej mówiąc deficyt świadomości emocjonalnej. Kobiety, które na nią zapadają, nie umieją i nie chcą uświadamiać sobie oraz nazywać uczuć, których doświadczają. Rzecz jasna, że chodzi o negatywne emocje. Ulgę przynosi im dopiero potraktowanie sfery psychiki niczym fizjologii i poradzenie sobie z problemem w najprostszy sposób – poprzez jego zajadanie. Dzieje się tak, gdy po jedzenie sięgamy nie z potrzeby głodu, ale po to by osiągnąć przyjemne zadowolenie, ulgę, wyciszenie emocji.
32-letnia Anna bardzo dobrze wie, co to znaczy. – Od lat tak postępuję. Kiedy źle się czuję, w jedyny sposób mogę rozładować emocje: poprzez jedzenie. Wtedy nawet nie bardzo istotne jest to, co jem, najważniejsze, by się zapchać i zapomnieć. Często takie wyżerki trwają aż do bólu brzucha, bo naprawdę, nie jestem w stanie powstrzymać się, dopóki nie nastąpi moment cofnięcia się jedzenia. Dopiero, gdy poczuję na języku treści żołądkowe, przestaję jeść. Czy nie mam potem wyrzutów sumienia? Oczywiście, że mam. Ale one są mniej dotkliwe niż potrzeba postąpienia tak samo w przypadku kolejnego obniżenia nastroju. Wstydzę się tego, co robię, ale jestem za słaba psychicznie na podjęcie wysiłku, na zmianę – mówi.
Na zewnątrz optymistka, a w środku...
Anna przyznaje, że nie rozdrapuje ran. Zajada je, żeby o nich nie myśleć. Znajomi uważają ją za osobę pozytywnie nastawioną do świata, życzliwą i zawsze pogodną. – To mylna ocena, chociaż ją rozumiem, bo ja przecież nie ujawniam negatywnych emocji nie tylko w kontakcie z innymi, ale nawet sama przed sobą. Zresztą, chyba zawsze tak było. Dzieciństwo miałam kiepskie – ojciec pił i nieraz z matką chowałyśmy się po kątach przed jego ciężką ręką. Mama była osobą dość zamkniętą w sobie i nie rozmawiała ze mną o tym, co się dzieje w domu. A potem, kiedy sama wyszłam za mąż, okazało się, że trafiłam z deszczu pod rynnę, bo mąż też miał problem z alkoholem, jak ojciec. W końcu się rozwiedliśmy, ale ja już sobie nie ułożyłam życia. Boję się wchodzić w poważne związki, bo nie chcę się już więcej rozczarować – opowiada Anna.
Samoświadomość kluczem do zmiany
Nie jest zadowolona ze swojego wyglądu. Mówi, że ludzie biorą ją za starszą niż jest w rzeczywistości. Podejrzewa, że to kwestia dodatkowych kilogramów, których z każdym rokiem jej przybywa. A jednak nawet potrzeba atrakcyjności fizycznej przegrywa z potrzebą jedzenia.
Czy można to zmienić?
Tak, ale podstawą odchudzania nie jest tylko i wyłącznie zmiana zasad odżywania, ale przede wszystkim zmiana mechanizmów, które rządzą naszym apetytem. I dlatego pracę należy zacząć od uświadomienia sobie skumulowanych w organizmie emocji i powoli je z siebie uwalniać. Nie jest to proces łatwy, tym bardziej, im dłużej zakorzeniłyśmy go w sobie. Warto więc skorzystać z porady psychologa, dietetyka i lekarza, którzy pomogą odblokować umysł, nauczą prawidłowych reakcji na pojawiające się problemy oraz – już na samym końcu – zaproponują odpowiednią dietę.
|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: aleksytymia, analfabetyzm emocjonalny, duży apetyt, potrzeba jedzenia, zaburzenie procesów emocjonalnych, zajadanie problemów |
|