|
Zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki
|
|
|
Nie przestrzegają norm społecznych, mówią wulgarnym językiem, palą, piją, kradną, narkotyzują się. Nie mają zainteresowań, pasji, a jedyne, na czym się znają to gry komputerowe, zwłaszcza popularne strzelanki.
Rodzice zwalają winę na szkołę, szkoła na rodziców. Współczesne nastolatki – jakie są i kto ponosi za to odpowiedzialność?
|

Dwadzieścia lat temu oburzenie wywoływała sytuacja, gdy młody człowiek nie ustąpił miejsca w tramwaju starszej osobie. Natychmiast sypały się głośne komentarze: „Kto to widział, żeby młody siedział, podczas gdy starsi stoją, co to za młodzież niewychowana dzisiaj!”. A delikwent albo siedział dalej z coraz bardziej czerwonymi uszami albo wstawał i usuwał się w cień.
Dzisiaj nikogo taka sytuacja nie oburza, chociaż może i oburza, ale każdy zachowuje myśli dla siebie. Dlaczego? Ze strachu. Bo jeśli cokolwiek skomentujesz, możesz srogo pożałować. W najlepszym wypadku młodzian tak ci odparuje, że nie będziesz wiedział, co ze sobą zrobić, a w najgorszym – no cóż, możesz o własnych siłach nie dojść do domu.
Nie nasza sprawa?
Boimy się nastolatków. Unikamy ich towarzystwa w miejscach publicznych, schodzimy im z drogi, zwłaszcza gdy są w grupie. Nikt im nie zwraca uwagi, gdy palą, piją, przeklinają, urządzają demolki. Na wszelki wypadek odsuwamy się, udając, że to nie nasza sprawa. Winni są zawsze gdzie indziej. Rodzice, szkoła, rozluźnienie obyczajów, bezstresowe wychowanie, zły przykład z najbliższego otoczenia, brak uwagi, troski, zainteresowania itd...
To prawda, że wszystkie wymienione wyżej przyczyny mają wpływ na to, jakie są dzisiaj dzieci. Ale kiedyś to się zaczęło. Nikt nie jest z natury zły, a już dzieci najmniej. W końcu jednak świadomie wydaliśmy je na świat i to my jesteśmy odpowiedzialni za ich rozwój na każdej płaszczyźnie życia.
Szkoła na pokaz
Szkoła? Owszem, ale raczej w zakresie edukacji, a nie wychowania. Bo nauczyciele dzisiaj zwyczajnie boją się podskoczyć do uczniów. Uczniowie mają przecież tak wiele praw, które pozwalają im zaskarżyć w szkole niemal wszystko. Wystarczy zresztą, że nagrają niewłaściwe zachowanie nauczyciela, który wyprowadzony z równowagi (i nieważne, że sprowokowany przez nastolatka) powie o jedno słowo za dużo. Na wszelki wypadek szkoła siedzi więc cicho. Nie wtrąca się w bójki między uczniami, nie reaguje ze stanowczością na agresję, wprowadza za to gros programów mających przeciwdziałać patologiom społecznym. Przychodzą prelegenci – psycholodzy, pedagodzy, strażnicy miejscy, policjanci – wygłoszą parę okrągłych formułek i szkoła może wpisać sobie, że kolejny program został pomyślnie zrealizowany. Tymczasem wystarczy spojrzeć na szkolne korytarze, szatnie, toalety, przystanki autobusowe. Młodzi nie krępują się wcale – palą, piją, wciągają dragi, prowokują bójki, a dzięki niewybrednemu słownictwu słychać ich z daleka.
Demakijaż trzynastolatek
W statutach placówek edukacyjnych wpisano szereg nakazów i zakazów dla uczniów. Niektóre z nich jak stosowny ubiór do szkoły są jednak czystą fikcją, bo w ogóle się ich nie przestrzega. Gimnazjaliści przychodzą nierzadko na gazie, zakolczykowani gdzie tylko się da, z ostrym makijażem i ubiorem godnym gwiazdy hard rocka albo ostrych filmów erotycznych.
Co na to dyrektorzy szkół? Albo przymykają oczy albo proponują wymalowanym trzynastolatkom zmycie makijażu specjalnymi środkami do pielęgnacji twarzy. W tym celu szkoła zamawia co miesiąc litry mleczek, toników i kremów. Zwykłe mydło i woda odeszły do lamusa. Nastolatki jednak i tak wybrzydzają. Niektóre odmawiają zmycia makijażu, argumentując używaniem kosmetyków innych firm niż tych, które są do dyspozycji w szkole.
„Bez makijażu to ona nie wyjdzie z domu”
A co z rodzicami? Przecież dziecko wychodzi z domu umalowane. Rodzice, zwłaszcza matki twierdzą jednak, że nic w tym nagannego. „Przecież wszystkie dziewczyny się malują. Taki świat teraz, że bez makijażu kobieta czuje się, jakby była naga” – uzasadniają.
Tylko czy trzynastolatka na pewno jest już kobietą? Bo skoro tak, to może powinna jeszcze regularnie uprawiać seks i mieć swobodny dostęp do używek? W końcu kobieta to osoba dorosła.
Szkoła nie powinna wychowywać. Może co najwyżej wspomóc w wychowaniu. Ale od kształcenia postaw dzieci są ich rodzice. To ich (nasz) prawny i moralny obowiązek.

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

www.magdawieteska.manifo.com
|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: 13, 13 latka, 13latka, emocje, jak wychować, kłopoty wychowawcze, kolczykowanie, młodzi, nastolatek, nastolatka, nastolatki, pali, pije, problemy wychowawcze, trzynastolatka, wychowanie, zakolczykowani |
|
Podobne artykuły:
|
|
Synu, załóż czapkę!
Rozbierane zdjęcia nastolatek
12 i 13 latki uprawiają seks
Apel Twojego Dziecka
Czy twoje dziecko ćpa?
7 minut w niebie
Bałagan w pokoju nastolatka
W pułapce zakupów
Dzieci a emocje
Nastolatek na wakacjach
|
|