|
Zajęcia pozaszkolne, ale z umiarem
|
|
|
Oferta zajęć pozalekcyjnych jest różnorodna i nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem dyscypliny, w której dziecko mogłoby rozwijać swoje zainteresowania. Jak jednak w gąszczu propozycji spędzania wolnego czasu znaleźć odpowiednią dla naszej pociechy?
|

7-letni Krzyś właśnie poszedł do pierwszej klasy. To dla niego duże przeżycie, zwłaszcza, że jest jedynakiem, a dużo starsze kuzynostwo uczęszcza już do szkół ponadgminazjalnych. Zajęcia w jego szkole zaczynają się o 8.00 i trwają do południa. Do wieczora pozostaje zatem mnóstwo wolnego czasu, z którym coś trzeba zrobić. Rodzice Krzysia stanęli przed dylematem: zapisać dziecko, ale na co i gdzie.
Najpierw przejrzeli oferty domów kultury. Wiadomo, czasy są niełatwe i każdy grosz trzeba obejrzeć dwa razy, zanim się go wyda. Ale, niestety, dowiedzieli się, że zostały już tylko taniec i szachy. Zdziwili się, bo przecież minęło dopiero kilka dni września. Pani z sekretariatu wyjaśniła im jednak, że zapisy odbywały się podczas wakacji. – Owszem, nieformalnie – przyznała niechętnie. – Ale gdybyśmy czekali do września, nie byłoby jak sporządzić grafików dla prowadzących zajęcia.
Krzyś tańczyć nie chce, a gra w szachy też go niezbyt interesuje. Co prawda, mógłby się jej nauczyć, tylko że zapisane dzieci znajdują się już na poziomie zaawansowanym.
Pozostało więc znalezienie oferty droższej, bo komercyjnej. Tylko jakiej dokładnie? Czy z dziedziny sztuki, sportu, a może zapisać Krzysia na języki? Albo do szkółki jazdy konnej? A może jeszcze lepsze byłyby warsztaty dla małych aktorów?
W mieście chłopca nie brakuje pozaszkolnych form spędzania czasu. Tyle, że na każdą z nich trzeba wydać od 150 do nawet 500 zł miesięcznie. A na takie koszty rodziców nie stać.
Promocja już od przedszkola
Od czego ma się jednak znajomych, którzy też mają dzieci. Pierwsza wywiad zrobiła mama Krzysia. Po tym, co usłyszała, opadły jej ręce.
- To twój mały jeszcze nigdzie nie chodzi? W tym wieku? No, co się dziwisz, to ja się dziwię, że tak zaniedbaliście jego edukację. Przecież sama szkoła nie wystarczy, to już nie te czasy, co kiedyś i trzeba dziecko promować od samego przedszkola. Jak to jak? Nasza Zuza już od dwóch lat nie wie, co to dzień wolny. W poniedziałek po lekcjach zabieram ją prosto ze szkoły i odwożę na angielski. Potem mamy półtoragodzinną przerwę, wyskakujemy więc gdzieś na obiad, bo do domu nie opłaca nam się wracać (te korki!). Później ma taniec, dwie godziny, a potem szkółkę jeździecką. Wracamy około 21 do domu. Tak, wiem, że późno, ale we wtorek ma dopiero na popołudnie, więc może się wyspać i odrobić rano lekcje. Dobra, nie będę ci zdawała dokładnego sprawozdania, ale powiem w skrócie. Zajęcia Zuzy to angielski, niemiecki i włoski, basen, taniec, ceramika, konie. Planujemy jeszcze zapisać ją na jakieś sztuki walki, to modne i ostatnio dziewczynki coraz częściej na nie uczęszczają. Tylko nie bardzo wiem, jak mam to wpisać w nasz grafik. Jest już tak przepełniony... Ale wy nie zwlekajcie, bo to się potem na dziecku odbije. Im więcej zajęć, tym większe szanse na dobry start w dorosłość. Tak, ja też cię całuję i do zobaczenia.
Start w dorosłość
Ojciec Krzysia miał lepszą sytuację, bo jego kolega nie był aż tak szczegółowy. Powiedział nawet, że musi zapytać żony, bo sam nie jest w stanie spamiętać tych wszystkich zajęć, na które chodzą jego dzieci: 9-letni Jacek i o rok starsza Agata.
- Karate, joga, warsztaty teatralne, plastyczne, basen, piłka nożna, gimnastyka artystyczna, chór, fotografia. No i jeszcze coś, tylko zapomniałem... – zdawał w domu relację tato Krzysia.
- Może języki? – podsunęła żona.
- O właśnie! Tylko, że nie pamiętam, jakie, bo kumpel wymienił mi chyba z pięć.
Popatrzyli po sobie i jednocześnie wyrwało się im: - Biedne dzieci.
A Krzysia zapisali na jeden język i na zajęcia sportowe. Takie, które lubi: piłkę nożną. Bo chłopiec ma dopiero siedem lat i jeszcze dużo czasu na poznanie innych form spędzania czasu poza szkołą.
- A jak nie będzie miał przez nas odpowiedniego startu w dorosłość? – szepnęła mama, patrząc na syna budującego fortecę z klocków.
- To najwyżej oskarży nas o zaniedbanie i za karę wsadzi do domu starców. A tymczasem niech się jeszcze cieszy beztroskim dzieciństwem – odpowiedział tato, przytulając żonę.

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: czas wolny, dzieci, nauka, organizacja, po szkole, umiar, wychowanie, z umiarem, zajęcia dodatkowe, zajęcia pozaszkolne |
|
Podobne artykuły:
|
|
Sztuczne dzieci
Zimowe ferie
Bijesz dziecko - stracisz prawa rodzicielskie
Chrońmy przed złym dotykiem!
Trudna równa miłość.
Jak znaleźć czas dla dziecka?
PRÓBY UNIEZALEŻNIANIA SIĘ DZIECKA OD RODZICÓW
7 minut w niebie
Leworęczne dziecko
Moje dziecko jest najzdolniejsze!
|
|