|
Męski punkt widzenia
|
|
|
Ona myśli, że ją zdradzam
|
|
|
Moja kobieta zaczęła się odchudzać. Mały problem, gdyby tylko siebie. Ale i mnie zaczęła serwować same „pyszne” otręby i inne świństwa. Nie mogąc trafić do jej zdrowego rozsądku, zacząłem stołować się na mieście. Problem w tym, że ona moje zniknięcia bierze za zdradę...
|
Ania jest normalną, ładnie zbudowaną dziewczyną. Nie wiem czemu ubzdurała sobie, że musi schudnąć. Może to za sprawą jej przyjaciółki, która wymyśliła kolejną cud-dietę i oczywiście musi ją realizować razem z moją Anką (jak ja tej Eweliny nie cierpię!). No i Anka wciela od miesiąca nowy scenariusz menu w nasze życie. Żeby to chociaż było smaczne! Ale te wodorosty, otręby i zieleninę to ja wolę jednak z pewnej odległości oglądać. Ance chyba też słabo smakuje, za to uradowana jest niezmiernie, bo ponoć schudła już trzy kilo.
Nie rozumiem tego pędu do odchudzania, ale kobiecie nie przetłumaczysz...
Nie zamierzałem jednak pozbawiać się przyjemności zjedzenia dobrze wysmażonego schabowego i treściwej zawiesistej zupy, dlatego zacząłem stołować się na mieście. Cały sęk w tym, że ja pracuję w domu. Ile można wychodzić na spacer? I to w regularnych odstępach czterech godzin? No więc zacząłem wymyślać preteksty: a to do kumpla idę, a to do sklepu z częściami, a to dzwonił klient, żebym coś mu dowiózł. Wychodziłem z domu i raz dwa na kebab, gyrosa albo do chińskiej knajpki. Udawało się tak przez trzy tygodnie, aż tu nagle Ania zaczęła mnie sprawdzać. Wiecie, te pytania: a po co, a dlaczego, a może zadzwoń, a nie idź... Kurczę, jak mnie wzięła raz w taki krzyżowy ogień pytań, to mało się nie przyznałem do tego stołowania na mieście. W końcu jednak jakoś się wykręciłem i myślałem, że już będę miał spokój.
Wczoraj jednak usłyszałem, jak Anka mówi przez telefon przyjaciółce, że ja chyba kogoś mam, bo ciągle wychodzę i nie mówię dokąd, to znaczy mówię, ale coś kręcę i ona mi nie bardzo wierzy...
Włos mi się zjeżył na głowie, no bo jak to? Dlaczego ona tak myśli? Przecież jeszcze nigdy jej nie zdradziłem, kochamy się, dobrze nam razem, tylko... no właśnie, tylko taka prozaiczna rzecz: nie chcę przechodzić na dietę. Ani mi to potrzebne do zdrowia ani do szczęścia. Właściwie mógłbym się przyznać Ance, tylko że wtedy wyszłyby na jaw moje wcześniejsze kłamstwa. A ona jest na wszelkie oszustwo uczulona, szczególnie ze strony bliskich osób.
Więc co mam zrobić? Przyznać się, ryzykując jej złość, gniew, a może nawet utratę zaufania do mnie? Nic nie mówić i nie robić? A może jeszcze jakoś inaczej, tylko że sam nie wiem jak...
Czytelniczki Matki Polki, może mi poradzicie?

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Kacper ---
|
|
|
Tagi: dieta, historia z życia, jem na mieście, męskim okiem, nie chcę diety, nie lubię diet, odchudza mnie, stołuję się na mieście, w tajemnicy, zdrada, zdradzam |
|
Podobne artykuły:
|
|
Sposób na Joaśkę
Ostrożny facet czy tchórz?
Nie wiem, kto jest ojcem mojej córki
Rozum w rozporku
Rozważania intelektualisty
Moja żona zasłużyła na zdradę
Moja żona chce rozwodu
Hipoterapia okiem instruktora.
Wczoraj żył, dziś już go nie ma
Awantura z powodu zakładu
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Betka 20-01-11 10:54
|
| człowieku, nie zastanawiaj się tylko jej powiedz, zanim sprawy przybiorą gorszy obrót. Wyjasnij jej jakoś delikatnie, że nie lubisz diet, a może się n... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Olanka 23-01-11 09:43
|
| Najgorzej jest jak ludzie tak mataczą. Jakbyś jej powiedział od razu to by nie było potem takich pytań |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|