|
Moja dziewczyna wszystkim pomaga
|
|
|
Posprzeczałem się z dziewczyną. Poszło, naturalnie, o to co zawsze – czyli o moją nieuzasadnioną zazdrość (jak twierdzi ona) oraz o jej niezmierzoną potrzebę nadmiernej pomocy zawsze, wszędzie i wszystkim (jak twierdzę ja). Koniec końców trzasnąłem drzwiami i odszedłem w siną dal, czyli po prostu pojechałem do kumpla. Dotąd byłem wyrozumiały, ale już się miarka przebrała...
|
Ewelina jest bardzo atrakcyjną dziewczyną. Nie przeczę, że jej walory ciała nie mają dla mnie znaczenia. Mają, i to dość spore, ale nie przesądzają o całości. Cenię jej zalety ducha – życzliwość, troskę o innych, umiejętność okazywania empatii i radzenia sobie ze złością. Moja dziewczyna ma jednak jedną irytującą cechę: wszystkim musi pomagać. Pomaganie jest nadrzędnym celem w jej życiu.
Nie miałem nic przeciwko, dopóki troszczyła się o koleżanki w trudnych dla nich chwilach, sprowadzała do domu bezpańskie koty i psy, nie zaprotestowałem nawet wtedy, gdy przez miesiąc jedna z kocich przybłęd regularnie obsikiwała moje ubrania.
Ostatnio do Eweliny przybłąkał się koleś. Razem studiują. Chłopak ma ciężką sytuację w domu. Ojciec i matka piją, czasem nie ma co do garnka włożyć. Przez kłopoty rodzinne opuścił się w nauce i grozi mu zawalenie roku, a jak mówi moja dziewczyna, jest bardzo utalentowany, no i byłoby szkoda. Tylko komu – jej? Bo to Ewelina wzięła na siebie trud pomocy koledze.
Nie ma jej ciągle w domu, bo „uczymy się”. Na początku uczyli się u nas, ale po kilku moich uwagach, zrezygnowali. Co powiedziałem? No, nie byłem zadowolony, że ten gostek wgapia się ciągle w Eweliny dekolt, zamiast patrzeć w książki. I walnąłem kilka uwag. Facet się obraził i sobie poszedł. Tyle, że zaraz za nim wyleciała moja dziewczyna. Potem mi powiedziała, że jestem niewrażliwy i że przeze mnie jest zmuszona uczyć się z kolegą poza domem. Podejrzewam, że od początku o to jej właśnie chodziło.
Zaraz mi powiecie – co w tym złego, że mam dziewczynę, która troszczy się o innych? No właśnie o to chodzi – o wszystkich innych, tylko nie o mnie!
A przecież nie umawialiśmy się na prowadzenie przytułku dla samotnych i bezdomnych. Jeszcze jakoś ścierpiałem nocujące u nas jej koleżanki i zwierzaki. Ale miarka się przebrała, gdy wczoraj Ewelina oznajmiła, że jej koleś zatrzyma się u nas na parę dni, bo go wyrzucili z chałupy. - Dlaczego u nas? – zapytałem. – Bo jestem jedyną życzliwą mu osobą – odparła.
Wiecie co? Mam gdzieś taką życzliwość. Nie chcę dzielić się moją dziewczyną, szczególnie z jakimś kolesiem, który patrzy na nią jak sroka w kość.
Nie wiem, jak skończy się cała ta sytuacja. Czy Ewelina w końcu oprzytomnieje i zrozumie swój błąd? Siedzę już drugi dzień u kumpla, pijemy piwo, gramy w karty, a moja komórka milczy. Kumpel mówi, żebym się nie przejmował, że jak nie ta, to będzie inna. Chyba nie rozumie, że Ewelina jest wyjątkowa. Ale wiem jedno: na pewno pierwszy do niej nie zadzwonię. Moja cierpliwość i wyrozumiałość też mają granice.

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Rafał ---
|
|
|
Tagi: czy ona mnie zdradza, kobieta, lubi pomagać, męska, pomaga, pomagać, pomocna, zazdrość, zazdrosny, życzliwa |
|
Podobne artykuły:
|
|
Wspólna szafa, wspólna poczta?
Kolejne dziecko a emocje rodziny.
Zawiść! Nasza narodowa cecha?
Dobrze ubrana kobieta
Jak ocaliłem audiaka
Baba za kierownicą
Kobiety winne trzęsieniom ziemi
W pracy też są ludzie
Od Wenus do Kate Moss
Mamuśka kontra singiel
|