|

Nie zaliczałem się do przystojniaków. Już w szkole miałem problemy z powodzeniem u płci przeciwnej. Skończyłem studia, będąc cały czas prawiczkiem. Niewiarygodne? A jednak prawdziwe. Ciągnęło mnie w stronę dziewczyn. Tylko, że kompletnie nie umiałem ich poderwać. Z jedną byłem już nawet „po słowie”, ale jak przyszło co do czego, zwyczajnie nie stanąłem na wysokości zadania. Wstydziłem się swojego członka. Był zdecydowanie za mały. Nie wiem, dlaczego los mnie tak złośliwie wyposażył w tę najważniejszą dla mężczyzny część ciała. Bałem się, że kobieta mnie wyśmieje. Zresztą tak się stało. Dziewczyna, z którą próbowałem pójść do łóżka, na widok mojego przyrodzenia roześmiała się. Co zrobiłem? Po prostu ubrałem się i wyszedłem. O podnieceniu nie było już nawet co marzyć, wszystko mi opadło.
Taka już moja uroda?!
Mój problem przybierał na sile. Poszedłem do lekarza, ale ten wytłumaczył mi, że wszystko ze mną w porządku. Taka uroda po prostu. Zalecił, żebym zamiast co tydzień mierzyć prącie, poszedł na psychoterapię. „Pana problem nie leży w budowie, ale w mózgu. Są kobiety, dla których nie liczy się długość ani grubość, a sprawny, czuły kochanek.” Może i tak, ale ja nie znałem takich kobiet. Nie wiem czemu, ale pociągały mnie kobiety dość odważne w ubiorze i zachowaniu. Co wiadome, mogłem o takich tylko sobie pomarzyć. Nie pomagał też fakt, że z natury byłem samotnikiem. Wystarczała mi praca, książki, rzadko wychodziłem do znajomych. Przez chwilę myślałem nawet o skorzystaniu z usług prostytutki. Mierziło mnie jednak takie podejście, wciąż myślałem, że przecież, mimo wszystko, stać mnie na normalny seks, nie za pieniądze.
Wizyta w agencji
W końcu nie wytrzymałem, złamałem się. Dochodziłem do trzydziestki, jaki facet w tym wieku jest jeszcze prawiczkiem? Zadzwoniłem do agencji. Umówiłem się. To, co zdarzyło się dzień później, w końcu uwolniło mnie od ciążącej tyle lat cnoty. Dziewczyna nie była piękna, za to dobrze wiedziała, jak się postępuje z mężczyzną. Na początku tylko rozmawialiśmy, trudno było mi przemóc się i od razu skorzystać z jej usług. Ale potem było już znacznie lepiej. Wychodziłem z agencji z uśmiechem zwycięstwa na ustach. Za tydzień poszedłem tam znowu. Ale nie było mojej Joli. Trudno, poszedłem z inną. Nie było źle, chociaż wolałbym tę pierwszą kobietę. Po tygodniu znów tam byłem. I w następnym także. Basia, Kasia, Jola, Kamila – wszystkie zaoferowały mi dokładnie to, co chciałem. Nie musiałem się przed nimi prężyć, nie musiałem się bać kompromitacji ani szyderczych słów. Przyjmowały mnie takim, jakim jestem. Wymarzona sytuacja dla każdego faceta.
Skończyła się kasa
Problemem stały się pieniądze. Pracowałem jako urzędnik, miasto płaciło słabo, a ja miałem teraz duże wydatki. Nie wyobrażałem sobie jednak, żeby zrezygnować z dziewczyn. Niestety, bez kasy nie mogłem być obsłużony. Przez miesiąc cierpiałem istne katusze. Wydawało mi się, że umrę, jeśli nie odwiedzę kobiety. Przez myśl przeszło mi nawet, żeby zaryzykować i wziąć trochę grosza z firmowej kasy. Za bardzo jednak się bałem.
„Sam możesz w ten sposób zarabiać”
Po kolejnej wypłacie nie mogłem nacieszyć się seksem z dziewczynami. I wtedy Jolka rzuciła, że przecież sam mógłbym w ten sposób zarabiać. „Być płatną prostytutką?” – zapytałem, a ona sprostowała, że po prostu panem do towarzystwa. „Jesteś wykształcony, jeszcze dość młody, lubisz seks i kobiety. To wymarzona sytuacja, aby mieć je za darmo. I w dodatku zarobisz trochę grosza” – powiedziała mi. Musiałem to przemyśleć. Tak, lubiłem kobiety, ale te, które sobie wybrałem. I o których wiedziałem, że nie zrobią mi psychicznej krzywdy. Ale całkiem obce? A jeśli w dodatku trafię na kogoś znajomego? „Wtedy tym bardziej tajemnica zostanie zachowana. No wiesz, która ze znajomych ci pań zdecydowałaby się komuś powiedzieć, w jakich okolicznościach cię spotkała?” – zapytała Jolka, a ja przyznałem jej rację.
Jestem panem do towarzystwa
Zostałem panem do towarzystwa. Na początku nie było łatwo. Okazało się jednak, że kobiety, którym towarzyszę w spotkaniach biznesowych i nie tylko, bardzo cenią sobie moje dobre wychowanie, takt, uprzejmość i troskę. I potrafią się za to wszystko pięknie odwzajemnić. Nie miałem oporów, aby dotykać je, nawet jeśli nie grzeszyły urodą albo młodością. Najważniejsze było to, że je miałem, że słyszałem z ich ust same miłe słowa, a jeśli inaczej nie dało rady, to po prostu gasiłem światło i robiłem swoje. Duży był popyt na moje usługi. Tak duży, że godziny spędzone w urzędzie zaczęły kolidować z towarzyskimi spotkaniami. Zwolniłem się z pracy. To, co zarabiam teraz, czterokrotnie przewyższa urzędniczą pensję. I co? Okazało się, że wcale niepotrzebna mi jakaś psychoterapia. Mam kobiety i seks, za który mi jeszcze płacą. .................................
Masz też swoją ciekawą historię? Chcesz nam o niej opowiedzieć? Napisz do nas! org@matkapolka.com.pl
|