Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Historie z życia wzięte
Życie z chorym psychicznie to nie życie...
Lżył mnie, a potem przynosił kwiaty, przepraszał. Na jednym biegunie choroby był cudownym, troskliwym mężem, a na drugim zamieniał się w potwora...


Nigdy jakoś specjalnie mocno nie wierzyłam w siebie. Może to na skutek dzieciństwa, w którym więcej złego mnie spotkało niż dobrego. W każdym razie kiedy poznałam Piotra, uznałam, że złapałam Pana Boga za nogi.
Nie tylko był miły i przystojny, ale jeszcze obiecywał, że mnie będzie nosić na rękach! Roztaczał przede mną wizje cudownego życia, w którym będziemy tylko ja i on, jak dwa gołąbki, jak dwie połówki pomarańczy...

W okresie narzeczeństwa rzeczywiście tak było. Wszędzie ze mną chodził, nawet do sklepów i do lekarza. Komplementował, chwalił i ciągle powtarzał, że jestem jego skarbem.
Szybko wzięliśmy ślub. Nie miałam żadnych wątpliwości, w końcu przez dwa miesiące żyłam jak królewna z bajki, z ukochanym mężczyzną u boku. Co prawda, siostra ostrzegała mnie przed tak pochopnym krokiem, tak krótko się znacie, mówiła mi, poczekaj jeszcze z tym ślubem, co ty właściwie o nim wiesz? Ale mnie się wydawało, że wiem całkiem sporo, a szczerze mówiąc, wiedziałam, czułam najważniejsze: że w końcu jestem dla kogoś istotna, ktoś mnie kocha i chce spędzić ze mną całe życie.


Krzyczał, uderzył mnie w twarz
Pobraliśmy się i już w drugim tygodniu małżeństwa usłyszałam coś, co zwaliło mnie z nóg. Mój ukochany, nie mogąc znaleźć koszuli, zażądał poszukania jej przeze mnie. Nie poprosił, nie zapytał, gdzie ona jest, tylko zwrócił się do mnie słowami: - Rusz tyłek i daj mi tę niebieską koszulę!
Naprawdę oniemiałam. A gdzie „kochanie, skarbie, czy mogłabyś?”? Przecież tylko tak się do mnie zwracał przed ślubem...
Stałam i patrzyłam na niego. Zdenerwował się, bo padły kolejne słowa: - No i co tak wybałuszasz gały? Spóźnię się przez ciebie do pracy!
Zaczęłam szukać tej koszuli. Czułam, jak łzy napływają mi do oczu i nie umiałam ich powstrzymać. Tymczasem on coraz głośniej na mnie krzyczał, aż w końcu podbiegł do mnie i strzelił mnie w twarz.
Rozpłakałam się. Piotr nie zrobił nic. Znalazł w końcu tę koszulę, założył i wyszedł z domu.
Wieczorem przyszedł. Z kwiatami. Przepraszał mnie, mówił, że to wina stresu, który ma w firmie, że to się więcej nie powtórzy. Znów nazywał mnie swoją królewną, znowu tulił przez całą noc w ramionach. Zasnęłam w końcu. Tak, dałam się przeprosić. Uwierzyłam, że to jednorazowy incydent, zrozumiałam, że nerwy każdemu mogą puścić.


Przepraszał, obiecywał poprawę
Przez tydzień trwała idylla. Potem znów się zaczęło. Krzyki, wyzwiska, sceny zazdrości. Ubzdurał sobie, że nie jestem mu wierna. Uderzył. A potem przez dwie noce kajał się, przepraszał, obiecywał poprawę. Znów uwierzyłam. W tych chwilach, kiedy był spokojny i opanowany, było nam ze sobą naprawdę dobrze. Dbał o mnie, o dom, tak bardzo chciał mieć ze mną dzieci.
Całe szczęście, że nie mogłam wtedy zajść w ciążę. Niby wszystko było w porządku, oboje byliśmy zdrowi, musiał się odezwać we mnie chyba instynkt samozachowawczy...
W huśtawce zmiennych nastrojów Piotra przeżyliśmy dwa lata. Dwa lata, co kilka tygodni przerywane jego napadami histerii, agresji. Po wszystkim mówił, obiecywał, że to było ostatni raz, że tak bardzo mnie kocha, żebym go nie opuszczała...
Ale ja miałam coraz bardziej dość. Zaznałam za dużo krzywdy w życiu, aby doznawać jej nadal.


Chorobę trzeba leczyć
Kiedyś, spłakana kolejnym atakiem Piotra, usiadłam przed komputerem. I wpisałam do sieci kilka słów: zmienne nastroje, ataki zazdrości, agresja. Chwilę trwało, zanim wyszukiwarka wypluła mi wreszcie odpowiedź na moje pytania. Zaczęłam czytać. Pół nocy spędziłam na forach ludzi dotkniętych dwubiegunową chorobą afektywną. Nie miałam wątpliwości, że Piotr też na to cierpi, ale przecież nie byłam lekarzem, żeby stawiać diagnozę.
Trochę się bałam powiedzieć mu o tym, co wyczytałam. Poczekałam jednak na stosowny moment – kiedy był naprawdę w dobrym humorze – i odważyłam się.

Pójdziemy razem do psychiatry? – zapytałam cicho, trzymając go za rękę.
Skinął głową.
Poszliśmy. Dostał leki. Sądziłam, że teraz będzie już tylko dobrze.
Ale myliłam się. Po kolejnym napadzie na mnie okazało się, że Piotr nie przyjmuje lekarstw.
Źle mi się po nich pracuje – mruknął tylko.
Więc kolejna wizyta u lekarza, kolejne leki i nadzieja, że te mu w końcu pomogą i że będzie je brać.
Ale tak się nie stało. Co najgorsze, Piotr wcale nie widział potrzeby leczenia. Coraz częściej w depresyjnych stanach sięgał po alkohol. Mówił, że wódka łagodzi jego lęki.

Nie dałam rady. Może źle zrobiłam, może powinnam wytrwać przy nim w zdrowiu i chorobie, jak w przysiędze małżeńskiej stoi, ale nie mogłam już, nie wytrzymałam...

Rozwiedliśmy się. Bywają dni, że dzwoni do mnie, a gdy nie otwieram, idzie pod okno mojego mieszkania i krzyczy same epitety.
Szkoda mi go z jednej strony, a z drugiej chciałabym się wreszcie od niego uwolnić. Jak widać, miłość wiele może, ale nie może wszystkiego.
--- A. ---


Tagi: agresja, bije, choroba, choroba psychiczna, jak żyć, mąż, poniża, psychiczna, trudne życie, wahania nastroju, zmiany nastroju, życie z chorym
Podobne artykuły:
Depresja Mały dręczyciel - ignorowanie zachowań agresywnych Czym zająć chore dziecko? Obsesja zdrowej żywności Dziecko z HIV Diagnoza zmienia życie Jestem kleptomanką Czy twoje dziecko ma depresję? Jęczmień Uwaga na napoje energetyczne!
dodaj komentarz
San_antonio  04-12-11 05:41
Szkoda,ze tak pozno podjelas decyzje ale jak to sie mowi, lepiej pozno niz wcale. Bardzo dobrze postapilas. Sam wybral i niech czuje sie winny za to c...
czytaj komentarz >>

:(
smutna  18-01-15 10:33
czytaj komentarz >>

maki  08-04-16 08:27
czytaj komentarz >>

POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - ania23
Galeria - anaid13
Galeria - agusia_83
Galeria - agusia_83
Galeria - Hania
Galeria - Minia
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite