|
Historie z życia wzięte
|
|
|
Przerwane życie
|
|
|
Ania miała wszystko, co chciała. Kochających rodziców, uroczego brata, mieszkała w ładnym domku na przedmieściach, i nie przejmowała się niczym. Żyła długo w świecie pozbawionym zła. Aż do pamiętnej chwili, gdy w poniedziałek rano zadzwonił telefon.
|

Rodzice wyjechali na weekend do Sopotu. Wypadała ich 15 rocznica ślubu i chcieli tym razem uczcić ją inaczej – bez rodziny, dzieci i tego całego szumu. Chcieli pojechać tam, gdzie ich znajomość się rozpoczęła, gdzie się pokochali. Z 13-letnią Anią i jej 7-letnim bratem Filipem została ich ciocia Marysia – siostra mamy. Chociaż Ania twierdziła uparcie, że już jest duża i nie potrzebuje opiekunki. Jednak nie było tak źle – ciocia to bardzo fajna kumpelka, mieli wielki ubaw, bo w sobotę wybrali się do kina.
W poniedziałek rano było trochę zgrzytów – Ania pokłóciła się z Filipem. Poszło o jakąś błahostkę, ale w niewesołych minach zasiadali do śniadania. Tę gniewna atmosferę przerwał dźwięk telefonu. Ciocia długo nie wracała. Gdy mówiła im, że Mirka i Maciek – rodzice Ani i Filipa – mieli wypadek, nie umiała się powstrzymać od płaczu. W ten dzień już nie poszli do szkoły. Ani w kilka następnych. Do końca życia zapamiętają je jako najtrudniejsze w ich młodym życiu.
Przekorny los
Mirka i Maciek zginęli na miejscu. Wjechał w nich tir, który nie zdążył wyhamować. Siła uderzenia była tak wielka, że ich ciała wypadły przez przednią szybę, wprost na jezdnię. Wracali do domu, do kochanych dzieci, do poukładanego życia. Nie dojechali. Osierocili dzieci, które w obliczu takiego dramatu nie wiedziały co mają dalej robić. Szczęściem w nieszczęściu, że mieli ciocię, która ich kochała jak własne dzieci, których zresztą nie miała. Rodzice również byli ludźmi odpowiedzialnymi, bo zabezpieczyli dzieci finansowo, wykupując dawno temu polisy na życie, a właściwie na śmierć. To dużo, ale czy wszystko?
Przedstawienie musi trwać?
Powrót do „normalności” po utracie najbliższych osób na początku wydaje się wręcz niemożliwy. Bo do jakiej normalności mieli wracać? W domu już nigdy nie przywita ich mama i tata. „Nigdy” i „zawsze” to bardzo trudne słowa. W jednej chwili Ania i Filip stali się sierotami - los pozbawił ich wszystkiego. Dorośli w to jedno popołudnie. Dzięki pomocy cioci, i jej wielkiej miłości i cierpliwości przetrwali to razem, nie tocząc się na dno.
Na początku, zaraz po wypadku, spotykali się z bardzo ciepłym przyjęciem wszędzie, gdzie się pojawili. Ludzie – znajomi ich rodziców – wykazywali wiele zrozumienia i empatii. Czasu jednak nie da się zatrzymać i siłą rzeczy wszyscy wrócili do swoich spraw, swojego życia. Dzieci tak naprawdę z tą tragedią musiały się uporać same – wewnątrz siebie. Musiały na swój dziecięcy sposób spróbować sobie wytłumaczyć to wszystko, co stało się nagle ich udziałem. Im się udało.
Dzień dzisiejszy
Dzisiaj mija 11 lat od tamtych wydarzeń. Ania skończyła wydział psychologii dziecięcej – pracuje z ofiarami wypadków, pomaga im wrócić do codzienności po traumatycznych przeżyciach. Filip kończy liceum – chce zostać inżynierem, tak jak tata. Ciocia Marysia stała się dla tych dzieci chusteczką, kiedy opłakiwały śmierć swoich bliskich. Była przyjacielem, opiekunką, wsparciem. Te dzieci miały szczęście mając u swojego boku taką osobę. Gdyby nie ona nie otrzymałyby żadnego psychicznego wsparcia i nie wiadomo, jaki koniec mogłaby mieć ta historia.
Ludzie, którzy w jednym momencie tracą w wypadku bliskich nie powinni zostawać bez wsparcia. Nasze Państwo powinno zadbać o to, by jak najbardziej zminimalizować skutki wydarzeń losowych. Tymczasem dzieje się inaczej – nikt nie dba o to, by w obliczu ludzkiego dramatu podać pomocną dłoń. I to nie w pierwszym tygodniu żałoby, ale przez tak długi czas, jakiego każdy z pokrzywdzonych potrzebuje, by wrócić do świata żywych, by po wielkim płaczu powróciła nadzieja.
Jeśli też masz internautkom coś do opowiedzenia, chcesz się z nami podzielić swoją historią - pisz, a na pewno opublikujemy Twoje opowiadanie. redakcja@matkapolka.com.pl

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Aleksandra Danielczyk ---
|
|
|
Tagi: historia, po śmierci, powrót do normalności, śmierć, śmierć rodziców, tragedia, tragiczna historia, wypadek, z życia wzięta |
|
Podobne artykuły:
|
|
Wczoraj żył, dziś już go nie ma
Historia zwykłej kobiety...
Jestem Marta... alkoholiczka
Czarne ślubne sandałki, czyli Praski Ślepy Zaułek
Wspomnienie chłopaka sprzed lat
Ku przestrodze
Ciąża pozamaciczna
Podwójne życie Pauliny
Czy warto...?
Miłość naprawdę jest ślepa
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|