Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Historie z życia wzięte
Nie kocham mojego męża...
... i nie wiem, jak mu o tym powiedzieć i co mam w ogóle zrobić. On jest dobry, troskliwy, dbający, a ja się czuję jak wielka niewdzięcznica...
Jesteśmy ze sobą od dziesięciu lat, mamy jedną córeczkę. Oboje z mężem pracujemy, mała chodzi do przedszkola. Mamy swoje mieszkanie, samochód, wystarcza nam na wakacje. Ot, przeciętna polska rodzina. Łukasz pomaga mi w miarę swoich możliwości i umiejętności (choć lepiej go nie prosić o zmycie naczyń, bo straty będą większe niż zyski – niemal wszystko tłucze). Nie pije, nie włóczy się z kolegami po knajpach, pieniądze dzielimy na pół. Jest dobry dla dziecka, dobry dla mnie. Mała go uwielbia, a ja... no właśnie – ja go chyba nie kocham... Wiem, że to okropnie brzmi w stosunku do kogoś, kto przecież w niczym nie zawinił, a przeciwnie – bardzo się stara, żeby naszej trójce dobrze się żyło.


Co Bóg złączył, człowiek nie rozdzieli?
Rodzina i znajomi postrzegają nas jako zgodne małżeństwo, a koleżanki nawet zazdroszczą mi Łukasza. Gdyby dowiedziały się, co ja naprawdę do niego czuję...! Ale nie mogę nikomu się zwierzyć. Kiedyś nawet próbowałam wspomnieć o tym starszej siostrze, ale zaraz mnie zjechała, że mi się w głowie poprzewracało – mam wszystko i śmiem narzekać! I niech popatrzę na nią, jak się musi męczyć ze swoim chłopem, co to do kieliszka nierzadko zaglądnie, bałagan po sobie wciąż zostawia, a o dzieciach przypomina sobie dopiero wtedy, gdy zbliża się wywiadówka.
No tak, rozumiem moją siostrę, bo rzeczywiście nieciekawie trafiła, ale ja w jej sytuacji na pewno nie ciągnęłabym takiego małżeństwa, w którym więcej bólu i płaczu niż radości.
Obie jednak zostałyśmy wychowane w duchu katolicyzmu. W mojej rodzinie bierze się ślub tylko raz i na całe życie. Mama z ojcem też do najszczęśliwszych par nie należą, ale są ze sobą już ponad 40 lat. I chociaż różnie między nimi bywało (jak byłyśmy z siostrą małe, ojciec podobno miał romans ze swoją sekretarką), to mama zawsze powtarza, że co Bóg złączył, człowiek nie rozdzieli. Jak widać, u bliskich nie znalazłabym zrozumienia ani wsparcia.


Od początku nie było chemii
Nie, nie wyszłam za Łukasza z powodu ciąży, bo Małgosia urodziła się dopiero w półtora roku po ślubie. Jak szłam do ołtarza, wydawało mi się, że go kocham. Zresztą, czekałam na niego aż wyjdzie z wojska, pojechałam na przysięgę, a jak dziewczyna jedzie na przysięgę, to oznacza coś poważnego przecież.
Kiedy poczułam, że coś we mnie wygasło, a raczej – że w ogóle nie zapłonęło? Chyba tak w rok po urodzeniu córki. Wcześniej myślałam, że na miłość trzeba poczekać, że ona przychodzi na skutek różnych życiowych doświadczeń, jak się partner sprawdzi w różnych sytuacjach, jak się ma do niego zaufanie... My się sprawdziliśmy – przeżyliśmy razem powódź i na nowo odbudowywanie naszego domu, zapalenie płuc, którego nabawiła się córka w pierwszych tygodniach życia. Na zmianę dyżurowaliśmy w szpitalu, a w kryzysowym momencie Łukasz trzymał mnie za rękę i obiecywał, że wszystko dobrze się skończy, żebym nie płakała, tylko była silna dla naszej córeczki.


Zostać? Odejść?
Bardzo był dobry, troskliwy, wspierający. Zresztą, ja go kocham za to wszystko, tylko że miłością jak do przyjaciela, brata, a nie do męża. Nie pociąga mnie, w łóżku leżę jak kłoda albo się zmuszam do jakiejkolwiek aktywności, co zresztą mi dosyć kiepsko wychodzi. A on? Nie mówi nic, o nic nie pyta, przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest.
I co ja mam zrobić? Męczyć się przez kolejne lata, tracąc młodość przy mężczyźnie, który jest mi obojętny? Karmić się przyjaźnią i wymigiwać wciąż od seksu?
A może przyzwyczaić się do myśli, że nie wszystkim jest dane żyć z partnerem, do którego czuje się prawdziwą miłość i pożądanie, i cieszyć się z dobrego i troskliwego męża?
Z drugiej strony – jeśli zaryzykuję odejście – mogę skrzywdzić tą decyzją wiele osób. Moją rodzinę, córeczkę, samego Łukasza no i siebie... Bo przecież nie mam gwarancji, że spotkam jednak tę wymarzoną miłość...

Natalia


Jeśli też masz internautkom coś do opowiedzenia, chcesz się z nami podzielić swoją historią - pisz, a na pewno opublikujemy Twoje opowiadanie. redakcja@matkapolka.com.pl


Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

--- Natalia ---


Tagi: bez miłości, bez namiętności, brak namiętności, brak pożądania, historia, kontrakt, małżeństwo, nie kocham męża, nie ma chemii, opowiadanie
Podobne artykuły:
Wspólne życie zabija namiętność? Małżeńska nuda Odbiłam chłopaka przyjaciółce Co zrobić – urodzić czy usunąć? Mam 30 lat i jestem dziewicą Jestem kleptomanką Ratować związek za wszelką cenę? Kochając drania Jak ciężki może być brzuch... Czarne ślubne sandałki, czyli Praski Ślepy Zaułek
dodaj komentarz
anula  03-01-11 12:12
a jestem z nim juz ponad 20 lat. Latwo sie mowi rozstan sie z nim, jak czlowiek przezyl tyle razem. moja rada to zaakceptowac to co jest, szczegolnie ...
czytaj komentarz >>

antol  03-01-11 02:53
czytaj komentarz >>

Kinga  03-01-11 03:32
czytaj komentarz >>

  05-01-11 12:51
czytaj komentarz >>

lena31  11-01-11 01:32
czytaj komentarz >>

taka girl  13-01-11 10:11
czytaj komentarz >>

malgorzata 50 lat  17-01-11 08:21
Zobacz jak cierpia dzieci z rodzin rozbitych.Ja mialam taka sama sytuacje, ale wybralam dobro dzieci. Teraz jestesmy 30 lat malzenstwem.Jestesmy szcze...
czytaj komentarz >>

Justyna  05-02-11 01:29
czytaj komentarz >>

kiki  31-12-11 07:45
czytaj komentarz >>

Alka  26-05-12 12:29
Zachecam do przeczytania Pani Bovary G. Flauberta. Albo Anny Kareniny Tolstoja... :-)
czytaj komentarz >>

m  02-11-12 09:03
czytaj komentarz >>

mkcafe  29-12-12 06:50
czytaj komentarz >>

ja  05-03-16 02:48
czytaj komentarz >>

POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - plumka6
Galeria - Kasinek
Galeria - madziuleczka85
Galeria - Kasinek
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - agusia_83
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite