|
Historie z życia wzięte
|
|
|
Jak stracić mężczyznę w 6 miesięcy?
|
|
|
Chcecie wiedzieć jak łatwo i skutecznie zniszczyć związek? Nie ma problemu powiem wam to. W końcu jestem mistrzynią! Przeczytajcie! I proszę Was potraktujcie tę opowieść jako przestrogę...
|

Moja bajka na początku była piękna. Za siedmioma górami, lasami i rzekami mieszkała księżniczka, która na dworskiej zabawie poznała idealnego księcia w lśniącym garniturze i z szybkim samochodem. I jak to w bajkach bywa szybko się w sobie zakochali. Stworzyli szczęśliwy związek, zamieszkali razem. Ale księżniczce czegoś brakowało... Z zazdrością patrzyła na ślubne zdjęcia jej koleżanek, które pojawiały się na nk czy facebooku. I tu brutalnie kończy się bajka a zaczyna prawdziwe życie... Posłuchajcie mnie dalej...
Długo czekałam, aż Andrzej zdecyduje się na ten krok. Byliśmy razem już prawie 3 lata a on w ogóle nie wspominał o wspólnej przyszłości, czytaj ślubie. Nie mogłam dłużej trwać w takiej niepewności, więc zaczęłam podsuwać mu delikatne sugestie – pokazywałam na wystawie jubilerskiej pierścionki, przeglądałam magazyny ślubne. I szczerze mówiąc nie przyniosło to oczekiwanych skutków, więc postawiłam sprawę jasno – ślub albo rozstanie. Ustąpił, bo mnie kochał... i dlatego, że go zmusiłam. Wprawdzie zaręczyny nie były takie jak sobie wyobrażałam – nie uklęknął, nie kupił wielkiego bukietu kwiatów, pierścionka z diamentem. Po prostu wszedł pewnego dnia do mojego mieszkania i wręczył mi czerwone pudełeczko mówiąc: masz co chciałaś, jesteś szczęśliwa? Kiwnęłam głową, że tak. Nie zwróciłam uwagi na wyraz jego twarzy, oczy, zachowanie... Pobiegłam jedynie do kuchni podgrzać obiad. Nawet wieczorem nie uczciliśmy tego faktu gorącym seksem.
W tamtej chwili nie miało to dla mnie większego znaczenia, szczerze mówiąc nie zauważyłam nic. W końcu poczułam się naprawdę wyjątkowa, szczęśliwa. Natychmiast rzuciłam się w wir ślubnych przygotowań. I tu zaczęły się nasze pierwsze problemy, ostre kłótnie o salę czy orkiestrę. Jednak Andrzej szybko się poddał i przestał ingerować. Ostatecznie to ja podjęłam wszystkie decyzje. On stał z boku i posłusznie płacił kolejne zaliczki. W naszym dotąd idealnym związku zaczęły pojawiać się zgrzyty. Oddalaliśmy się od siebie. Ja spędzałam czas z kartą i długopisem planując idealną uroczystość. Miałam do niego wiecznie pretensje, że mi nie pomaga, że wszystko jest na mojej głowie. Coraz rzadziej miałam ochotę na gotowanie, sprzątanie a nawet seks. Po prostu nie starczało mi już na to sił. A on z biegiem czasu przestał się o to upominać i zasypiał całując jedynie mnie na dobranoc.
Gdy już wszystko było dopięte na ostatni guzik to powoli zaczęły do mnie docierać zmiany jakie zaszły w naszym związku. Szybko wzięłam się do roboty. Ugotowałam obiad, który podałam mu w samej bieliźnie. Myślałam, że to już wystarczająco podgrzeje atmosferę, ale grubo się myliłam. To ja musiałam przejąć stery w łóżku i wszystko inicjować. Nie wyszło... Nasz seks był nudny, nużący, pozbawiony uniesień, po prostu poprawny...
Dzisiaj siedzę sama w pustym mieszkaniu. Po policzkach płyną mi łzy a w rękach ściskam kolejny już pusty kieliszek po winie. Dlaczego? Bo Andrzej w końcu nie wytrzymał! Przyszedł po pracy do domu, zgaszony jeszcze bardziej niż zwykle. Poprosił mnie do salonu na rozmowę, wziął za rękę i powiedział, że dłużej już tak nie może... po prostu zwyczajnie nie ma już siły na związek z tak apodyktyczną kobietą. Okazało się, że od dawna planował zaręczyny, ale milczał. To miała być niespodzianka. Chciał brać udział w przygotowaniach do wesela, ale go odrzuciłam. To miał być nasz ślub, spełnienie naszych marzeń a mój egoizm na to nie pozwolił. Nie chciał być jak się wyraził dobrze zaplanowanym dodatkiem do tego ślubu a jego organizatorem, uczestnikiem, bohaterem. Pocałował mnie i odszedł. I znowu zostawił wszystko na mojej głowie – musiałam odwołać salę, orkiestrę, fotografa. Nie czułam się już wyjątkowa i szczęśliwa a po prostu głupia i samotna...
Bajka się skończyła, życie toczy się dalej. A ja wciąż nie mogę sobie wybaczyć, że to ja byłam tą złą czarownicą, która ją bezpowrotnie zniszczyła.
Masz też swoją ciekawą historię?
Chcesz nam o niej opowiedzieć?
Napisz do nas!
org@matkapolka.com.pl
|
|
--- Oktawia ---
|
|
|
Tagi: chcę ślubu, dążę, do ślubu, historia z życia, koniec związku, marzenie, przygotowania, rozstanie, samotność, ślub, smutek, wesele, zaręczyny |
|
Podobne artykuły:
|
|
Za żywopłotem
Matka zniszczyła moje dzieciństwo!
Wczoraj żył, dziś już go nie ma
Rozstańmy się z klasą
A miało być tak magicznie...
Czy samotność boli?
Do ślubu z fasonem
Ten pierwszy taniec
Kiedy on się nie chce żenić...
Samotna w Sieci
|
|
|
|
|
|
|
|
|
San_antonio 04-12-11 05:31
|
| Nigdy nie zrozumiem kobiet, ktore prosza o slub. To takie zalosne. Kazda z Was, ktora to zrobila, niech wie,ze nie bylo to szczere! Jak mozna wpasc na... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
JOASIA 15-01-12 04:18
|
| DZIEWCZYNO JESTEŚ SZCZĘSLIWĄ KOBIETĄ,MÓJ ODSZEDŁ PO 30LATACH ALE JESTEM MU WDZIĘCZNA ZA TO BO BYŁ ZAPATRZONY W SIEBIE.ALE JA MU ZA TO DZIĘKUJĘ I ŻYCZĘ... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|