|
Historie z życia wzięte
|
|
|
Historia zwykłej kobiety...
|
|
|
Taka sobie zwykła kobieta, matka już nawet... Kobieta, która marzyła kiedyś.
Dziś też czasem jeszcze też marzy, ma pragnienia - pragnie czegoś, pobudzona wspomnieniami. Na czym polega paradoks?
|

Na starej chińskiej prawdzie - czy jak kto woli – przysłowiu: “uważaj, czego pragniesz – bo otrzymasz to w najbardziej niespodziewanym momencie.” Ja to tłumaczę nieco inaczej: „czy jesteś gotów na urealnienie własnych schiz i lęków, obaw? Czy jesteś gotów na to, żeby je nazwać? Czy przyjmiesz receptę na ich wyleczenie? ” Ups, chyba nie.
Opowiem historię znaną mi tak bardzo, jak gdyby była moją własną. Opowieść ta pozwoli spojrzeć na nasze życie. Na to, jak często jesteśmy nieszczęśliwi na własne życzenie, oraz jak okrutnie jesteśmy zamknięci na odnajdowanie szczęścia w codziennych, zwyczajnych zdarzeniach. Ot, choćby śniadanie, przygotowywane zawsze rano najbliższym. Często traktowane jak czynność obowiązkowa, bo mniej snu rankiem – bo zero wdzięczności od domowników. A jak często nie zjadają, bo coś im nie “pasuje”. Powód do frustracji? Prawda? Po co? No po co?
Oto i zapowiedziana opowieść
Byłam wtedy przedstawicielem handlowym pewnej firmy, oferującej pewne produkty. Moja praca polegała na umawianiu spotkań z potencjalnym, bezpośrednim klientem-odbiorcą, oraz na jak najbardziej skutecznym i atrakcyjnym przedstawieniu mu naszej oferty. Suma sumarum – miał kupić!
Wchodzę – mieszkanie w bloku, zadbane, nowoczesne. Pani domu stara się nadążyć za nowinkami w branży "ładny dom". Krótka rozmowa – już wiem, że ma troje dzieci, że jest wdową. Ma 35 lat.
Ups, taka młoda jak na wdowę...
Jest pełna tęsknoty za człowiekiem, którego kochała, który był ojcem jej dzieci, który był jej mężczyzną... Cierpi... Tęskni... Ma poczucie, że nie powiedziała mu wszystkiego, co ważne, że nie zdążyła mu powiedzieć, jak bardzo go kocha, jak nieziemsko jest jest potrzebny...
Dlaczego tak się stało?
A no proste i prozaiczne do granic bólu. On dzień w dzień wracał z kopalni, zmęczony do DOMU, ona zmęczona wychowywaniem trójki ich dzieci witała go z miną “krzywą”. Dlaczego? A bo dzieci zbyt nieznośne, i w sklepie nie było tego, co trzeba – musiała powędrować kilos dalej. I kran się zepsuł - coś przerywa dostarczanie wody.
“I mógłbyś – do jasnej cholery – układać te buciory równo!!! Mamy mały przedpokój! Czy ja wciąż muszę poprawiać je po Tobie? Czy nie możesz sam ustawić ich równo? Ja już nie mam sił!!!” … i dalej poszło coś w stylu “bla, bla, bla” baby, która jest nieszczęśliwa i jednoczenie nieświadoma, jakiego szczęścia doświadcza.
Któregoś dnia On wrócił jak zwykle do domu. Ona umęczona, zdegustowana, przywitała go w wersji “standard”. Gdy zapodawała tekst o źle ustawionych butach – On nagle zbladł, wzrok miał błędny. I osunął się na podłogę, ubłoconą jego butami.
Migawki kolejnych zdarzeń:
- Co Ci?
- Nie wygłupiaj się!!!
- Córka! Telefon na pogotowie!!!!!!!!
- Co Ci? Otwórz oczy!!!
Wołała jego imię, głośno, z dramatyzmem, z błaganiem, żeby ją usłyszał.
… Milczał...
… Nie poruszył się...
… Nie zobaczyła już nigdy koloru jego oczu...
Co pozostało?
Poczucie zmarnowanego czasu, czasu, który znajdowała na marudzenie, na robienie wyrzutów, na pretensje, na artykułowanie tego, jak bardzo jest nieszczęśliwa...
Pozostało poczucie niespełnionego czasu, w którym to mogła zamiast ględzić o tych nieszczęsnych butach – przestawić je. To było by prostsze, łatwiejsze, szybsze. A jej nie zabrakło by tego czasu nieszczęsnego na to, żeby on wiedział, jak Ona bardzo go kocha, ceni, potrzebuje, jak jest jej powietrzem.
Powiedziała do mnie wtedy słowami Ewy Demarczyk: “lecz widać można żyć bez powietrza...” Powiedziała też, że któregoś dnia przemknęło jej przez myśl zdanie "łatwiej było by bez Niego..."
Nie marnujmy czasu, jest doskonale określona jego ilość dla każdego z nas, na bycie, na bycie z tą drugą osobą, bliską, kochaną, potrzebną – tą naszą... Jest go określona ilość na każdą czynność, zdarzenie, chwilę, którą możemy nazwać "naszą"
Jakie będą NASZE CHWILE? ...
Jeśli też masz internautkom coś do opowiedzenia, chcesz się z nami podzielić swoją historią - pisz, a na pewno opublikujemy Twoje opowiadanie. redakcja@matkapolka.com.pl

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Aleksandra Danielczyk ---
|
|
|
Tagi: historia, korzystać z życia, opowieść kobiety, śmierć, z życia wzięta, związek, zwykła kobieta, życie |
|
Podobne artykuły:
|
|
Małżeńska nuda
Ratować związek za wszelką cenę?
Pokonać kryzys
Czarne ślubne sandałki, czyli Praski Ślepy Zaułek
Przerwane życie
Dziewczyna gangstera
Tylko z przywiązania...
Jestem uzależniona…od męża…
Okradła mnie przyjaciółka
Wspomnienie chłopaka sprzed lat
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Justyna 30-06-10 01:38
|
| Ja widzę także drugą stronę tej historii, gdyż znam podobną sytuację,ale to nie mąż skonczył tragicznie. W mojej historii przepracowana kobieta zajmuj... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|