Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Historie z życia wzięte
Historia dziecka po przejściach.
Jaki jest człowiek, który w rodzinnym domy nie zaznał bliskości, wsparcia, przyjaźni… a najważniejsze jego zmartwienia dnia codziennego: czy zdołam ocalić mamę, czy moje „poświęcenie” przedłuży jej życie???
Mam 32 lata, dwie córki, męża, dobrą pracę… i masę trudu z ustaleniem tego czy jestem coś w życiu warta!

Moje dzieciństwo było… no właśnie, jakie?
Ojciec alkoholik, piątka rodzeństwa, z którym trzeba dzielić pokój i … los. Start w życie dorosłe - wypracowany, wymodlony i opłakany…

Jaki jest człowiek, który w rodzinnym domy nie zaznał bliskości, wsparcia, przyjaźni… a najważniejsze jego zmartwienia dnia codziennego: czy zdołam ocalić mamę, czy moje „poświęcenie” przedłuży jej życie???

MOJE POŚWIĘCENIE
Co to znaczy? Jako dojrzała kobieta, „dziecko po przejściach” zastanawiam się, co to wszystko miało znaczyć i jaki wpływ miało na moje ówczesne życie?

Jako czwarte dziecko – ulubione – w oczach taty – „ideałek”, który jest powodem do dumy, szczęścia i jakichkolwiek pozytywnych uczuć ojca alkoholika, walczyłam o każdy dzień „trzeźwości” taty. Ponieważ uczyłam się bardzo dobrze, byłam lubiana przez otoczenie i uznawana we wsi jako „perełkę rodziny”, ojciec upatrywał mnie jako idealne, ukochane i wymarzone dziecię, które tak naprawdę niosło ogromny ciężar odpowiedzialności na swoich ramionach. Bo któż mógł ocalić „życie mamy”, podarować jej chwilę spokoju i odetchnienia…, kto miał na niego jakikolwiek wpływ jak nie ja – „ideałek”, którego pobożne życzenia spełniał z mniejszym lub większym oporem.


Gdy ojciec wracał pijany do domu – lub nawet nie wracał – wiadomo było gdzie jest i w jakim stanie (w małej wsi nie da się nic ukryć) wiedziałam, jaka powinność mnie czeka.
To ode mnie zależało czy będzie w domu awantura, po której będziemy uciekać do babci, sąsiadki lub gdziekolwiek – byle ocaleć. Ojciec w swej słabości słuchał tylko moich błagań, tylko ja umiałam „z miłości” nakłonić go do powrotu do domu, pójścia spać bez chwil grozy, które były normalnym zachowaniem taty nienawidzącego wszystkiego, co go otaczało z wyjątkiem mnie.
Bezrozumnie, ale instynktownie reagowałam na błagalne spojrzenie mamy….
Niejednokrotnie więc wyruszałam do pobliskiego baru by znowu swą miłością nakłonić ojca do powrotu do domu póki jeszcze nie trzeba było go nieść. Często kończyło się to na godzinnym siedzeniu przy szklance coli do momentu aż ojcu „będzie dość” i pozwoli doprowadzić się do domu, gdzie dopiero zaczynała się gehenna dla mnie…

No cóż – trzeba było go rozebrać (często wcześniej zdążył się zsikać), jak dałam radę – myłam mu nogi i zaciągałam do łóżka…. Najgorsze przede mną – musiałam z nim leżeć do czasu zaśnięcia… i to było dla mnie najgorsze….
Smród wydychanych oparów, często wymiociny… no i to „przytulanie”… Na samą myśl o tym robiło mi się niedobrze, czasem ze łzami w oczach wypełniałam … moją misję, od której zależało czy ten właśnie wieczór będzie „bezpieczny i spokojny”!!!

Zapłatą było pełne łez i wdzięczności spojrzenie mamy – jakbym darowała jej i rodzeństwu kolejny dzień. Nie wiem czy zdawała sobie sprawę z krzywdy, jaką mi w ten sposób wyrządzała – nie winię jej za to, zastanawiam się tylko, jaki to miało wpływ na moje dalsze życie, którego tak naprawdę uczyłam się sama?
Nienawiść do ojca rosła we mnie każdego dnia – mówiłam zawsze, że jak będzie zdychał nie podam mu szklanki wody. Chciałam ukarać go za wszystko, co robił nam i mamie. Nigdy nie zapomnę jak kopnął mamę w brzuch mając na nogach ogromne gumowe buty… Mama „dorobiła się” wielkiego krwiaka na podbrzuszu i następnej blizny na sercu… Ja kolejnego powodu do nienawiści, wstrętu i poczuciu beznadziejności…
Takich rzeczy się nigdy nie zapomina… pisząc to mam przed oczami dokładnie obrazy z czasów, gdy byłam małą dziewczynką, która najbardziej w świecie bała się o życie swojej mamy!

Z domu wyniosłam strach przed kolejnym dniem, przed nowym wyzwaniem, przed konfrontacją z otaczającą rzeczywistością – zależność między moim poświęceniem a tym czy mama nie będzie zbita… Pamiętam jak w piątkę (nie było jeszcze najmłodszej siostry) spaliśmy z mamą w pokoju – jak się dało najbliżej – bo w drugim spał tata z brzytwą pod poduszką by zabić k…. jak tylko nadarzy się okazja. W atakach szału nawet cały mój urok, jakiemu zawsze ulegał, był bezskuteczny – mogło się wszystko stać!!!

Mój tata już nie żyje… umarł na raka.
My przeżyliśmy, ale życie jest dla nas nieustającą „walką” o poczucie bezpieczeństwa, wartości, normalności….
Chciałabym żyć jak wszyscy – niestety nie rozświetlę w sobie mroku, który mi towarzyszy z tamtych lat, choć na mojej drodze spotykam wiele „światełek nadziei”.

Czy ta droga, którą przebyłam jest i dla niektórych z Was czymś, co przypomina Wasze doświadczenia z dzieciństwa? Jak teraz wygląda Wasze życie? Czy szczęście może być w pełni pojmowane przez osoby z wypaczonym spojrzeniem na siebie i świat?

Na pewno wiele z Was ma do opowiedzenia swoje historie, dramaty z dzieciństwa, które wpłynęły na ukształtowanie Was właśnie w taki a nie inny sposób. Możliwość „wypowiedzenia” i wyrzucenia z siebie tego mroku czyni nas wolnymi!!!

Ja już odważyłam się dokonać takiej próby – może i Ty chciałabyś poczuć się wyzwolona???!

Zapraszam do dyskusji na forum:

http://www.matkapolka.com.pl/forum/viewtopic.php?p=70#70
--- V ---


Tagi: , bicie, dzieciństwo, historia z życia wzięta, koszmar, napięcie, niebezpieczeństwo, nienawiść, ojciec, pijany, po przejściach, walka, zło
Podobne artykuły:
Baba babie wrogiem Czarne ślubne sandałki, czyli Praski Ślepy Zaułek Zawiść! Nasza narodowa cecha? Samotność we dwoje Boję się własnej córki Czy warto...? Kochanie, umyj się... Zdrowy brzuch na wakacjach Bezdomna Katarzyny Michalak Jak zatrzymać lato? Oto 5 skutecznych sposobów
dodaj komentarz
POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - agusia_83
Galeria - plumka6
Galeria - Marzena
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - anaid13
Galeria - olmis
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite