Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Historie z życia wzięte
Ratować związek za wszelką cenę?
Nie ma relacji partnerskich bez kryzysów. Problemem staje się jednak sytuacja, gdy kryzys w związku nas przerasta i stajemy przed dylematem: walczyć o miłość czy się wycofać i zacząć życie od nowa, w pojedynkę...


Byliśmy parą od trzech lat. Nasz związek miewał wzloty i porażki, szczególnie w początkach znajomości. Walczyłam z lękami, że Piotr mnie porzuci, a Piotr przez dłuższy czas wyznawał zasadę niewiązania się formalnie. Po dwóch latach w końcu się złamał i oświadczył, a mnie udało się pokonać strach przed porzuceniem. Uwierzyłam, że możemy być szczęśliwi.
Z wielką starannością zaplanowaliśmy ślub. Oboje nie jesteśmy katolikami, wykluczyliśmy więc konkordat. Nie chcieliśmy jednak tak zwyczajnie pójść do urzędu, podpisać stosowne formularze i wznieść toast lampką szampana. Postanowiliśmy wziąć zatem jeszcze ślub humanistyczny. Ustaliliśmy wszystko: od scenerii poprzez gości (tylko tych, którzy są naszymi prawdziwymi przyjaciółmi) aż po specyficzną przysięgę, która konserwatystów mogłaby przyprawić co najmniej o zdumienie.
Było jak w marzeniach. Uwierzyłam, że znalazłam mężczyznę, który jest tym właściwym. Mieliśmy wspaniałe plany: wspólny dom na wsi, wspólną pracę, może dzieci... Tymczasem w jednym dniu nasze plany przekreślił... komornik.


Zaufał bratu, który go wyrolował
Okazało się, że wszedł na Piotra konto. Bo kiedyś Piotr założył firmę, która po dwóch latach zbankrutowała. Tylko, że zaciągnięty kredyt trzeba było spłacić. Piotr nawet się cieszył, że nie podpisał umowy z bankiem, ale z prywatnym pożyczkodawcą, z którym ustalił ratalną spłatę zaciągniętego długu. Nie przewidział tylko, że pożyczkodawca okaże się na tyle nieuczciwy, że poda Piotra do sądu, twierdząc, jakoby należności w ogóle nie były regulowane. Nie spodziewał się, ponieważ pieniądze pożyczył mu... jego własny brat. Piotr oddawał mu pieniądze co miesiąc do ręki, bez żadnych pokwitowań. – Komu jak komu, ale bratu przecież ufałem – tłumaczył.
Tymczasem brat nagle zapragnął odzyskać całą pożyczkę. Nie obchodziło go, że Piotra dochody nie wystarczą na pokrycie całości zobowiązania. Nawet nie poinformował go, że złożył pozew o egzekucję komorniczą.
Piotr dowiedział się o tym, gdy pensja nie pojawiła się na jego koncie. To znaczy pojawiła, ale zaraz znikła. I po krótkim wywiadzie w księgowości już było wiadomo dlaczego.


Zaczęłam pracować za dwoje
Piotr został z niczym, bo to co zarobił, zabierał mu komornik. Prawnik, do którego zwrócił się z prośbą o pomoc, tylko rozłożył ręce. – Nie ma pan żadnych dowodów wpłat na konto brata, nie ma pan też żadnych świadków. Niewiele, a w zasadzie nic nie mogę zrobić.
Byłby się wtedy załamał, gdybym nie ja. Co prawda, byłam na niego wściekła, że nie powiedział mi wcześniej o swoich zobowiązaniach, podczas gdy on znał całą prawdę o moich finansach.
Zaczęłam wspierać go materialnie. Pracowałam za dwoje, byle tylko wyciągnąć ukochanego z kłopotów i zapewnić nam normalny byt. A nie było to proste zadanie, bo Piotr coraz częściej zaczął znikać z domu. Tłumaczył, że zostaje w firmie po godzinach, a tymczasem wracał pod gazem, bardzo wesolutki i bez grosza przy duszy.


Coraz dalej od siebie
Rozumiałam, że musi odreagować. Wkurzało mnie tylko, że za moje ciężko zarobione pieniądze. I z niepokojem patrzyłam, jak oddala się nasza wspólna wizja o wspaniałym życiu.
Nadeszły święta. Piotr nie miał dla mnie najmniejszego prezentu pod choinkę, nawet pudełka czekoladek za 10 zł. Zabolało mnie to tym bardziej, że ja tak bardzo postarałam się dla niego. Kupiłam mu piękny sweter i wymarzony zestaw płyt z muzyką jazzową. I miałam jeszcze coś: kilkaset złotych na spłatę jego długu.
Podziękował za prezent, a jakże. Wyraźnie się ucieszył, kiedy dałam mu do ręki pieniądze. Tyle, że w pierwszy dzień świąt zniknął na parę godzin i nie odbierał komórki. Kiedy wrócił, mruknął tylko, że musiał odreagować frustracje.


W końcu przejrzałam na oczy
Oddalał się ode mnie coraz bardziej. Na wszelkie zarzuty odpowiadał jednym: „Przecież wiesz, w jakiej się znalazłem sytuacji!”. Wiedziałam, dlatego wciąż próbowałam mu pomóc.
Ale kiedy dopadła mnie paskudna grypa i Piotra znów nie było przy mnie, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co robię i co zrobiłby on, gdyby to mnie spotkało takie położenie. Nie miałam wątpliwości – nie poświęciłby się dla mnie, nie pracował od rana do wieczora, a nocami nie kompensowałby dodatkowo moich smutków.
Zanim jednak sięgnęłam po ostateczne rozwiązanie, spróbowałam długiej, poważnej i szczerej rozmowy. Nie wypaliła – Piotr warknął, żebym nie wściubiała nosa w nieswoje sprawy, bo on sobie i tak poradzi.
- Ok – powiedziałam na to i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Nic się nie odezwał, dopiero gdy byłam przy drzwiach, trochę zmiękł, bo zrobił ruch, jakby chciał mnie przytulić. A gdy wywinęłam się, zapytał: - Zostawisz mi pieniądze na ratę?
Tego już było dla mnie za wiele. W jednej chwili znikły wahania, pojawiła się złość, gorycz i ból. Wyszłam i więcej nie wróciłam.

A Piotr? Dzwonił, prosił o spotkanie. Gdy odmawiałam, skomlał o pieniądze.

Dziś spotykam się z innym mężczyzną. Lubię go, może nawet jestem zakochana, ale nie chcę się wiązać. Najpierw muszę go dobrze poznać, abym znów nie wyszła na głupią samarytankę, kozła ofiarnego, kobietę, która kocha tak bardzo, że nie widzi braku wzajemności u partnera.

Beata

.................................
Masz też swoją ciekawą historię?
Chcesz nam o niej opowiedzieć?
Napisz do nas!
org@matkapolka.com.pl

--- Beata ---


Tagi: bankructwo, historia, kłopoty finansowe, małżeństwo, pomagać partnerowi, ratować związek, rozwód, z życia wzięta, zawiedziona, związek
Podobne artykuły:
Tylko z przywiązania... Małżeńska nuda Pokonać kryzys Jestem uzależniona…od męża… Czarne ślubne sandałki, czyli Praski Ślepy Zaułek A może rozwód.. Historia zwykłej kobiety... Dziewczyna gangstera Ładna twarz zwiększa szansę na małżeństwo Przywrócić namiętność
dodaj komentarz
lizystrata  30-06-11 07:33
czytaj komentarz >>

POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - MARYANA
Galeria - MARYANA
Galeria - magdalena608
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - agusia_83
Galeria - Katarzyna Piwecka
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite