|
Historie z życia wzięte
|
|
|
Przyjaciółka od serca... męża
|
|
|
Alicja była młodą, atrakcyjną kobietą. Wybrała mnie na swoją przyjaciółkę, chociaż zupełnie nie rozumiałam, z jakiego powodu...
|

Ostatnią przyjaciółkę miałam w liceum. Ostatnią, ale i jedyną. Znałyśmy się od przedszkola i siedziałyśmy w jednej ławce przez całą podstawówkę. Po maturze Ela wyjechała do Stanów i nasz kontakt na początku osłabł, a potem urwał się niemal całkowicie. Żal mi było naszej przyjaźni, ale co robić? Prowadziłyśmy inne życie: ja skupiona byłam głównie na rodzinie, podczas gdy Ela robiła zawodową karierę. I coraz trudniej było nam się dogadać, zwłaszcza listownie, bo widywałyśmy się raz na kilka lat. Brakowało mi bratniej duszy, kobiety, której mogłabym się zwierzyć, wspólnie z nią pośmiać, która rozumiałaby różne moje smutki. Nie umiałam jednak znaleźć przyjaciółki. Tłumaczyłam sobie to tym, że mąż i dzieci pochłaniają mnie niemal bez reszty. Pracowałam, co prawda, na pół etatu, ale właściwie tylko po to, żeby dołożyć się do wspólnego budżetu. Pamiętałam o słowach mojej nieżyjącej już mamy, która powtarzała, że każda kobieta powinna mieć własne pieniądze, nawet jeśli miałyby one wystarczyć tylko na rajstopy i kosmetyki.
Mimo, że nie robiłam kariery, uważałam się za osobę zadowoloną z życia. Macierzyństwo przynosiło mi wiele radości, a i małżeństwo miałam udane.
Singielka Alicja
Praca, którą wykonywałam, nie była specjalnie trudna ani zajmująca. Koleżanki, z którymi pracowałam, tak jak i ja były mężatkami. Sytuacja zmieniła się, gdy do naszego zespołu dołączyła Alicja. Była singielką, co już na wstępie podkreśliła. Zadbana, atrakcyjna – zdecydowanie wyróżniała się na naszym tle. I te jej podboje miłosne! Trochę z niedowierzaniem, a trochę z zazdrością słuchałyśmy, jak to zmienia facetów niczym rękawiczki. Uświadamiała nas, że kobiety mają w sferze seksu takie same prawa jak mężczyźni i że w dzisiejszych czasach równouprawnienie również i na tym polega.
Nie wiem dlaczego, ale Alicja upodobała sobie szczególnie moją osobę w zakresie zwierzeń, porad i wygłaszania sądów na różne tematy. Nie byłyśmy do siebie podobne i musiała to przecież widzieć. Koleżanki żartowały nawet, że dzień bez mojej obecności jest dla Alicji dniem straconym. Śmiałam się z nimi, choć uważałam, że to przesada. Czym mogłam zaimponować tak nowoczesnej kobiecie jak ona? Ja – kura domowa, dla której najważniejsze jest zdrowie i miłość bliskich?
Przyjaciółka domu
Tymczasem dla Alicji chyba rzeczywiście byłam kimś ważnym. Zapytała kiedyś, czy mogłaby mnie odwiedzić. Zgodziłam się i od tej pory Alicja zaczęła być stałym gościem w moim domu. Nie powiem, zawsze była życzliwie nastawiona do mojej rodziny. Chwaliła moje dzieci, okazywała sympatię mojemu mężowi. Jakoś tak się stało, że po kilku miesiącach nie wyobrażaliśmy sobie weekendu bez mojej koleżanki z pracy. Często powtarzała, że znalazła w nas prawdziwą rodzinę. Trochę to rozumiałam, bo Alicja nie miała bliskich. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a ciotki miała porozsiewane gdzieś po całej Polsce. Kiedyś zażartowała nawet, że moglibyśmy ją zaadoptować. Uśmiechnęłam się na te słowa, chociaż zdałam sobie sprawę, że w ten sposób Alicja mnie postarzyła. Różnica wieku między nami nie była przecież aż tak duża – Alicja miała tylko o dwanaście lat mniej niż ja.
Pewnego dnia przyszła do nas cała zapłakana. Długo nie mogłam wydobyć z niej, co się stało. W końcu wyjawiła, że zostawił ją mężczyzna. Wtedy mojemu mężowi wyrwało się: „Co za dureń! Kto mógłby zostawić taką piękną i mądrą dziewczynę, jak ty?”. Popatrzyłam na Marka z zaskoczeniem, bo ukłuły mnie jego słowa. Ale on odwrócił wzrok i zaraz zniknął w kuchni, przygotowując kolację.
Tak, miałam dobrego męża, umiejącego gotować i nieuchylającego się od domowych obowiązków. Dzieciaki go uwielbiały i ja także. Powoli okazywało się, że nie tylko dla mojej rodziny mój mąż był tak istotny...
Alicja, moja córka i mój mąż
Któregoś popołudnia musiałam dłużej zostać w pracy. Poprosiłam Alicję, czy mogłaby odebrać najmłodszą Małgosię z przedszkola i posiedzieć z nią w domu aż do powrotu Marka z pracy. Zgodziła się i zapewniła, że mogę spokojnie dokończyć robotę. Gdy wróciłam z pracy, Alicja z moją córką budowały wieżę z klocków na podłodze w salonie, a mój mąż spokojnie czytał gazetę. Naczynia były pozmywane, a na mnie czekała gorąca kolacja. Ucieszyłam się, choć poczułam też dziwny niepokój. Za chwilę jednak przykre odczucie minęło i zaczęliśmy wieczorną pogawędkę.
Czasem pytałam Alicję, czy nie myśli o założeniu rodziny. Wymigiwała się jednak od odpowiedzi, twierdząc, że nie jest pewna, bo większość mężczyzn to egoiści i ze świecą szukać odpowiedzialnego, troskliwego faceta. Uważałam, że byłaby dobrą matką, patrząc jak bawi się z moimi dziećmi. Tylko najstarszy, Paweł, niezbyt za nią przepadał. Upominałam go nawet, twierdząc, że okazuje jej zbyt mało szacunku, ale syn nie chciał mnie słuchać. – Nie zmuszaj mnie do kontaktów z nią, to będzie miała ten swój szacunek – odpowiadał. Nie chciał jednak wyznać, dlaczego nie lubi mojej koleżanki. Nie naciskałam, uważając, że wszedł w trudny okres dojrzewania i jego buzujące hormony są wszystkiemu winne. Alicja też go usprawiedliwiała i mówiła, żebym się nie przejmowała, bo mu ta niechęć wraz z wiekiem minie.
Wspólne wakacje
W czerwcu wpadła na pomysł wspólnych wakacji. Odwodziłam ją od tego, uzasadniając, że nasze wakacje polegają głównie na gonieniu za dzieciakami i naprawdę trudno o odprężenie. Przekonała mnie jednak, twierdząc jak zwykle dowcipnie, że jest dobra w biegach i że może być nam razem naprawdę fajnie.
Pojechaliśmy nad morze. Trochę obawiałam się konfrontacji ze szczupłą, zgrabną sylwetką Alicji, ubierając się w kostium kąpielowy. No cóż, lata mojej świetności minęły, a trzy ciąże zrobiły swoje.
Alicja rzeczywiście wyglądała imponująco. Mój mąż wpatrywał się w nią bez słowa chyba przez dziesięć minut, aż wkurzona powiedziałam, że zaraz mu oczy wyjdą z orbit. Wtedy zmieszał się i poszedł z dzieciakami do wody. Alicja pobiegła za nimi.
Zostałam na brzegu razem z Pawłem. Przez chwilę oboje milczeliśmy. – Dlaczego ona musiała z nami jechać? – zapytał w końcu syn. Odparłam, że jest naszą przyjaciółką, w dodatku samą, bez rodziny i że nie ma nic złego we wspólnych wakacjach. Paweł już się nie odzywał, ale w jego wzroku widziałam dezaprobatę.
Zobaczyłam ich razem
Po całym dniu spędzonym na plaży spiekłam się jak rak. Wieczorem obłożona chłodnym kefirem leżałam w pokoju hotelowym. Zajrzała Alicja, chwilę pogadałyśmy. Potem wszedł mój mąż, pocałował mnie w czubek głowy i oznajmił, że idzie przed snem jeszcze się przewietrzyć.
Leżałam, wentylator chłodził moje rozpalone od słońca ciało. Po dłuższej chwili, kiedy męża wciąż nie było, postanowiłam trochę się przejść. Upał zdecydowanie zelżał, stwierdziłam więc, że nic mi się nie stanie, jeśli pospaceruję brzegiem morza.
Kiedy zeszłam na plażę, zamarłam. Na piasku siedział mój Marek z Alicją i obejmował ją ramieniem. Sytuacja była dwuznaczna. Mogła wyglądać na przyjacielski uścisk, jak i sugerować zupełnie co innego. Nagle pojawił się koło mnie mój syn. – Widzisz – powiedział ponuro, wskazując ręką na ojca. – Mówiłem ci, że wspólne wakacje to zły pomysł.
Nie wiem, jak zakończyłby się tamten wieczór, gdybym do nich nie podeszła. Ale zrobiłam to i po krótkiej wymianie zdań Alicja spakowała swój bagaż i jeszcze tego samego dnia wyjechała.
Tamte wakacje i dla nas szybko się skończyły. Mąż był na mnie obrażony i nie rozumiał motywów mojego postępowania. Twierdził, że przecież nic się nie stało i moja reakcja była przesadzona. Nie polemizowałam z nim, chociaż swoje wiedziałam.
Alicja już tu nie pracuje
A kiedy wróciłam po urlopie do firmy, okazało się, że Alicja już tu nie pracuje. Koleżanki powiedziały mi tylko, że podobno znalazła lepszą posadę.
Od tamtej pory minął rok. Nie wracamy z Markiem do tematu Alicji. Nie odwiedza nas, nie dzwoni. O dziwo, nawet młodsze dzieci o nią nie pytają. Gdyby była niewinna, nie zachowałaby się przecież w ten sposób. Próbowałaby coś wyjaśniać, zaprzeczyć moim pomówieniom...
Co do męża to wolę myśleć, że zachowałby wierność nawet w najbardziej sprzyjającej zdradzie sytuacji. Ale uważam, że lepiej dmuchać na zimne, dlatego do naszego domu zapraszam już tylko koleżanki mające stałych partnerów.
Marta
Jeśli też masz internautkom coś do opowiedzenia, chcesz się z nami podzielić swoją historią - pisz, a na pewno opublikujemy Twoje opowiadanie. redakcja@matkapolka.com.pl

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

|
|
--- Marta ---
|
|
|
Tagi: od serca, ostrożnie, przyjaciółka, przyjaciółka od serca, singielka, z singielką, zdrada |
|
Podobne artykuły:
|
|
Jak rozpoznać zdradę u mężczyzny?
Chcę mieć dziecko!
Jestem sama bo tak chcę
Żyć po zdradzie
Damskie i męskie podejście do seksu
Integracyjne chlanie
Kobiety bez wymagań
Gdy potrzebujesz prywatnego detektywa
Ona myśli, że ją zdradzam
Bezpieczny romans
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Justyna 22-06-11 09:45
|
Dziwię się,że nie pomyślałaś wcześniej,że tak to może się skończyć..
Nie wiem dlaczego, ale kobiety nie potrafią się przyjaźnić. W ogóle nie można so... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Kamila 30-08-11 06:11
|
| Historia wcale nie zaskakująca. Dziwna bym powiedziała. Jak mogłaś zaprosić kobietę w kwiecie wieku, młodą i samą do domu?Myślałaś , ze facet tylko n... |
|
czytaj komentarz >>
|
|
|
|
|
Przepowiednie na 2012 rok
Ciekawostki28-12-11
|
|
Według kalendarza Majów 21 grudnia 2012 roku będzie ostatnim dniem życia na Ziemi. Proroctwa Oriona głoszą natomiast, że właśnie tego dnia rozpocznie się era kataklizmów, która może doprowadzić ludzkość do zagłady. Nasz rodzimy jasnowidz, Krzysztof Jackowski, choć końca świata nie przewiduje, to jednak również nie ma dla nas dobrych wieści...
|
|
czytaj dalej >>
|
|
|
|
|
| Najczęściej komentowane artykuły |
|
|
|
|