Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Historie z życia wzięte
Bliźniaki – podwójne szczęście
To, że pojawienie się na świecie małego dziecka przewraca życie do góry nogami wie chyba każdy. Ale pojawienie się na świecie dwojga małych dzieci to już rewolucja, której zwykły śmiertelnik nie jest w stanie ogarnąć.

„No nie, to już lekka przesada! W tak młodym wieku Pani taka zachłanna, jedno by nie wystarczyło?” -te słowa lekarza wypowiedziane podczas pierwszego USG miały być zdaje się żartem. Nieudolna była to próba oddalenia ataku paniki, który mnie za chwile ogarnął. Spazmatyczny płacz zatrząsł moim przepełnionym ciałem. Nie dawała mi spokoju myśl ile to też narządów teraz posiadam: trzy pary rąk, nóg, nerek, płuc. Trzy wątroby, trzy mózgi( na egzaminy jak znalazł...) i... trzy serca.


Ciąża bliźniacza zdarza się współcześnie raz na 81 przypadków. Dawniej bliźnięta rodziły się raz na 130-150 ciąż. Trzy razy rzadziej rodzą się bliźnięta dwujajowe, niż jednojajowe. Przyczyną ciąży mnogiej, uważaną za ciąże podwyższonego ryzyka mogą być min. uwarunkowania genetyczne, przebyte leczenie hormonalne lub dojrzały wiek matki. W mojej rodzinie nigdy nie było bliźniąt, pozostałe dwa punkty również nie wchodziły w rachubę. Cóż, może jestem wybrańcem, matka mitologicznych założycieli Rzymu, bliźniąt Remusa i Romulusa, też miała na imię Sylwia. Ale tamtych wykarmiła wilczyca. A tak w ogóle to jak się karmi bliźnięta?! A może urodzę nowego prezydenta i premiera, którzy nareszcie naprawią ten kraj? To co działo się w mojej głowie, zapewne było efektem mieszaniny strachu i buzujących hormonów. Nie bałam się tego, czego boją się zwykle kobiety na wieść o nieplanowanej ciąży, czyli utraty wolności i odpowiedzialności za własne dziecko. Bałam się ciężkiej pracy, co ja mówię, harówki, która mnie czeka. Nie przyszło mi do głowy z czułością głaskać powiększający się brzuch czy też kupować maleńkich słodkich bucików. Ja podeszłam do sprawy taktycznie. Musiałam wybrać szpital, przygotować dom na przyjęcie dzieci a przede wszystkim nauczyć się z jakiś mądrych podręczników obsługi tych moich bliźniąt. W tym celu spędziłam dziesiątki godzin w sieci na różnych forach i stronach sklepów internetowych. Łóżeczka, ubranka, kosmetyki, kocyki, butelki, smoczki...a wózek? Gondolki obok siebie czy jedna za drugą? To dylemat o wiele cięższy do rozstrzygnięcia niż to czy Wałęsa był agentem SB czy nie. Lecz w tym ferworze ciągle nie mogłam uwierzyć, że One tam są. Próbowałam je usłyszeć, poczuć lecz mimo namacalnych dowodów ciągle były dla mnie tak odległe i nierealne, po prostu obce.


Ok. piątego miesiąca dowiedziałam się, że to dziewczynki. Wtedy stały mi się trochę bliższe, lecz nie na tyle by nadać im jakieś imiona. Znajomi gratulowali, podobno wszyscy by chcieli bliźniaki bo to dwoje za jednym zamachem, jedna ciąża, jeden poród jedno wstawanie w nocy, jedna wywiadówka w szkole, jedne chrzciny, komunia, później 18-tka. Niby taniej i mniej kłopotów organizacyjnych. Nie przekonywały mnie te argumenty w ogóle. Ale byłam wdzięczna za słowa otuchy. Miałam jako taki plan przyjęcia moich dziewczynek na świecie, lecz z planami bywa niestety tak, że zawodzą. Był początek siódmego miesiąca ciąży gdy zaczęłam rodzić. Na tym etapie dzieci osiągają długość ok. 45-50 cm a waga waha się pomiędzy 1.5 kg a 3kg. Oczywiście bliźnięta mieszczą się w tej dolnej granicy. Wszystko działo się tak szybko, że nim się zorientowałam już leżałam na stole operacyjnym. Nic nie było takie, jak sobie wcześniej wyobrażałam. Ominęły mnie męki porodu, cesarskie cięcie trwało kilkanaście minut. Czekałam na coś niezwykłego, lecz nic takiego nie miało miejsca. Cud narodzin, wzruszenie, jakaś metafizyka wydarzenia? Nic z tych rzeczy. Raczej zdziwienie, że to już i ciekawość co będzie dalej. Okazało się też, że wcale nie jestem taka wyjątkowa. Na sali z moimi córkami leżało jeszcze czworo bliźniąt. Dziewczynki urodziły się słabe i maleńkie, musiały szybko trafić do inkubatorów, więc widziałam je dosłownie przez kilka sekund. Tak naprawdę poznałyśmy się dopiero na trzeci dzień po porodzie. Leżały maleńkie, oplątane kablami, z obandażowanymi oczami. Już wiedziałam, że są moje, każda jedyna i wyjątkowa, Laura i Weronika.


Moje bliźniaczki przyjechały do domu po 3 tygodniach, w czasie których uczyłam się przewijać, karmić itd. pod okiem położnych. Opieki nad bliźniakami nie da się porównać do niczego. To dwoje maleńkich istot, z których każda wymaga 100 % zaangażowania. Czas zamyka się w cyklu: kąpanie, karmienie, spanie, przewijanie, karmienie, zabawa, kąpanie...wszystko podwójnie. Utrudnieniem jest poczucie, że gdy zajmuję się jedną, to druga pozostaje bez opieki, tak jakbym zawsze jedną z czegoś okradała. Łapie się na tym, że zastanawiam się czy tyle samo czasu poświeciłam na całowanie i noszenie jednej ile poświęciłam drugiej. Między bajki można włożyć opinie niektórych, że łatwiej wychowuje się bliźnięta niż rodzeństwo urodzone kilka lat po sobie. Każda z moich córek to indywidualność, różnią się od siebie temperamentem, upodobaniem do konkretnej formy zabawy a przede wszystkim chorobami, na które niestety zapadają przez swoje wcześniactwo. Są szczepione w dwóch różnych miejscach, mają zaleconą odmienną rehabilitację. Dziewczynki rzadko śpią jednocześnie, natomiast głodne bywają często na raz. To bardzo ciężka praca podczas której nie ma się czasu na własny sen czy kąpiel. Lecz człowiek zakochany jest w stanie zrobić dla obiektu swojego uczucia wszystko, a ja w dziewczynkach jestem zakochana na zabój.


 


Fot. Katarzyna Piwecka FOTOGRAFIA RODZINNA Poznań  www.katarzynapiwecka.pl


--- Sylwia Czauderna-Jurczyk ---


Tagi: bliźnieta, ciąża bliźniacza, historia z życia, moja ciąża, opowiadanie
Podobne artykuły:
Babcia lepsza od mamy Mój przyjaciel gej Wczoraj żył, dziś już go nie ma Jestem sama bo tak chcę Nie kocham mojego męża... Mam romans z szefem Mój poród w Norwegii Matka zniszczyła moje dzieciństwo! Chciałam być idealną matką... Jak się opiekować przeziębionymi bliźniakami?
dodaj komentarz
agnieszka  28-09-14 09:45
Gratuluje i podziwiam wszystkie matki ktore maja bliznieta. Jestem z kazdej z Was dumna a najbardziej z mojej wlasnej Mamusi ktora dwa razy urodzila b...
czytaj komentarz >>

POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - MARYANA
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - Kasinek
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - MARYANA
Galeria - anetka129
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite