|
Czy samotność boli?
|
|
|
Od ponad dwóch lat nie miałam samotnego poranka – nie mówiąc już o całym dniu! Wokół mnie jest ciągle moja rodzina: dwójka dzieci, mąż. Tak strasznie pragnę chwili dla siebie, takiej mojej samotności. Tak strasznie, że to aż boli.
|

Uwielbiam ciszę – przy dwójce dzieci to uzasadnione – by móc słyszeć skowronki za oknem. Siadam wtedy na werandzie, zapamiętale wdychając woń skoszonego siana, przy szklance herbaty cytrynowej z melisą i zatapiam się w lekturę. Czytam, czytam i czytam, aż komary sprawiają, że muszę uciekać do domu. Tym razem zaparzam kawę i delektuję się – nie zważając na kalorie – przepysznym, świeżutkim ptysiem. I dalej czytam. Nadchodzi wieczór, czytanie zastępuje mi wykwintna kąpiel z dodatkiem olejku różanego. Po wszystkich zabiegach kosmetycznych kładę się do łóżka – sama! - i rozkoszuję się ilością miejsca, miejsca tylko dla mnie...
Czuję się niepewnie, coś krzyczy do mojego ucha – a! To budzik. Znaczy, że co? Ach, miałam taki piękny sen...
Odpoczynek – konieczność, nie luksus
Każda z nas inaczej ładuje swoje akumulatory. Jedne szaleją w dyskotece, inne odwiedzają ciocię, babcię, koleżanki, a ja lubię być sama.
Bardzo kocham swoją rodzinę: mam fajne dzieciaki, dość udanego męża i poukładany świat. Czasem tylko czuję jakbym się dusiła – bo w tym wszystko nie ma już mnie. Gdy taki stan osiąga u mnie apogeum, wysyłam rodzinę gdziekolwiek i odpoczywam.
Zastanawiałam się, czy przypadkiem coś ze mną nie tak? W dobie portali randkowych bijących rekordy odwiedzin, ludzi poszukujących swojej połówki jabłka czy tam pomarańczy – ja pragnę do bólu samotności. A może to działa na zasadzie przekory: mam rodzinę – pragnę być sama; jestem sama – chcę kogoś bliskiego.
Wpisując w wyszukiwarkę słowo „samotność” wyświetla się zawartość stron:
„...dla tych, co odczuwają samotność...”
„...kiedy samotność zaczyna doskwierać...”
„...terapeuta doradzi, jak nie czuć się samotnym...” itp.
Sadząc po zawartości, nie jest ona niczym fajnym – odczuwają ja ludzie mający głębokie problemy. Nawet sama definicja samotności jest zabarwienia czarnego.
Czy samotność ma tylko wady?
Samotność to najgroźniejszy wirus XXI wieku. Atakuje w sposób niezauważalny a skutki jego działania przez długi czas można brać za coś kompletnie innego. Za nudę. Za pustkę. Za bylejakość tego świata. Może się przez niego wydawać, że trzeba się wymęczyć i doczekać do śmierci.
Ale jest też inna strona. Chciałbym podzielić się okruchami myśli, które narodziły się podczas nocnych rozmyślań. Dobra samotność, podobnie jak prawdziwa bliskość, nie da się szczegółowo opisać i zaklasyfikować. Bliskie związki i dobry kontakt z własnym wnętrzem z pewnością są niezbędne dla naszego psychicznego zdrowia. Ale w każdym przypadku wyglądają one inaczej - jak one będą wyglądać w Twoim przypadku, musisz już zadecydować sama.
„Życie ludzkie jest jak bieg po okręgu, człowiek uciekając przed samotnością, chroni się w ramiona ludzi, po czym poznając ich obłudę i zło, ucieka w samotność.” Agnieszka Lisak
|
|
--- Aleksandra Danielczyk ---
|
|
|
Tagi: emocje, samotność, smutek, wirus, XXI wiek, zaraza |
|
Podobne artykuły:
|
|
Za żywopłotem
Święta po rozwodzie
Matka zniszczyła moje dzieciństwo!
Samotność we dwoje
Czy warto...?
Jak stracić mężczyznę w 6 miesięcy?
Samotna w Sieci
Majka, Maja, Majeczka.....
Żałoba potrzebuje czasu
Białe czy czarne?
|