|
Ratunku! Mój były się żeni!
|
|
|
Masz tak czasem, że na wieść o usidleniu faceta którego odrzuciłaś, nagle zaczynasz żałować tamtej swojej decyzji? I męczy cię to, i szukasz z nim kontaktu, bo nagle zdajesz sobie sprawę, że popełniłaś błąd?
|

Kaśka. Poznała Marcina, pochodzili razem przez kilka miesięcy, po czym zerwała z nim. Nie dlatego, że czymś ją obraził, uraził, zdradził. Dlatego, że był nudny. Przewidywalny aż do bólu. Kiepski, nieporadny kochanek. Domator, majsterkowicz, najszczęśliwszy przy tv i smacznej kolacji. A Kaśkę ciągnie w świat, do ludzi, przygód, wrażeń.
I tak się męczyła przez te cztery miesiące. Zresztą, na początku łudziła się jeszcze, że go zmieni. Zaczęła go wyciągać z domowych pieleszy, organizować wyprawy daleko i całkiem blisko. Urozmaicać monotonny seks. Ale wszystko na darmo. Marcin nie był zadowolony, nudził się z jej znajomymi, nie interesował go teatr ani dobry film, do sportów miał wyraźną antypatię. W łóżku najbardziej lubił klasyczną pozycję, a po szybkim orgazmie (czyli pięciu minutach spółkowania) odwracał się plecami i chrapał przez sen.
Poza tym był całkiem w porządku. Wierny, miły, uprzejmy, brzydotą też nie raził. Miał stałą, dobrą posadę, marzył o własnym domku, kochającej żonie i gromadce uśmiechniętych dzieci. Kaśka może i też, ale na pewno nie teraz i nie z kimś takim, kto od życia pragnie tak niewiele i to w dodatku tak różnych rzeczy niż ona.
Mój chłopak się zaręczył?!
No więc pomęczyli się ze sobą trochę, po czym z inicjatywy Kaśki rozstali. On jeszcze próbował kontaktu, bo Kaśka była ładna, fajna, seksowna. Ale ona już nie chciała.
Zapomniała o Marcinie. Jednak kiedy w dwa miesiące później dowiedziała się przypadkiem, że Marcin się zaręczył, aż ją w boku zakłuło. Marcin? Czy to nie pomyłka? Na pewno on? Jak to? Przecież jeszcze powinien lizać rany po ich rozstaniu!
Powęszyła trochę. Udało się jej nawet zobaczyć tę nową, nagłą miłość Marcina. I co? Nic nadzwyczajnego, taka szara myszka, nieduża blondyneczka z lekko krzywymi nogami. A ona – Kaśka – przecież rasowa kobieta, dlaczego to nie jej się oświadczył? Przecież spotykali się o dwa miesiące dłużej!
Nie dawało jej to spokoju. Już nie myślała o Marcinie jak dawniej. Że nudny, taki trochę bezpłciowy w kontakcie, że trzęsienia ziemi przy nim nie przeżyła. Przeciwnie – jawił się jej teraz ten Marcin niczym książę z bajki, James Bond, Brad Pitt.
Kłamstwa, kłamstewka, byle cel osiągnąć
Zaczęła szukać do niego drogi. Zadzwoniła, zapytała, jak leci. – Żenię się – powiedział jej po prostu. Zmilczała cisnące się na usta obelgi. Pogratulowała szczęścia, zaproponowała spotkanie w celu uczczenia tak radosnej nowiny.
Zgodził się. Sumitował, co prawda, że ma mało czasu, ślub zaplanowali na czerwiec i przed wiosną muszą zapiąć wszystko na ostatni guzik. Ale przyszedł, do kawiarni, gdzie odstrzelona na Miss Polonię Kaśka prezentowała wszystkie swoje wdzięki.
Widziała, że zrobiła na nim wrażenie. Wiedziała też, że samo ciało tym razem nie wystarczy.
Zaczęła z innej beczki. Wychwalała go. Mówiła, jak dużo straciła, rozstając się z nim.
Cóż, Marcin był tylko facetem. Jeszcze miał w pamięci miłosne igraszki z byłą dziewczyną. A była dziewczyna była całkiem sprytna i nie minęły trzy godziny, jak znaleźli się z powrotem w jakże dobrze znanym im obojgu gniazdku.
Seks był cudowny. Bo Kaśka nastarała się jak diabli. Nie przeszkadzało jej nic. Nawet to, że po wszystkim Marcin swoim starym zwyczajem odwrócił się i zasnął.
Na drugi dzień miał wyrzuty sumienia. Zadzwonił, powiedział, jak to wszystko z jego strony wygląda. Że zdradził narzeczoną, a wcale nie chciał, tylko tak jakoś wyszło, bo jakoś zapomnieć o niej, o Kaśce, tak do końca nie może...
Znów zaproponowała spotkanie. „Bo, wiesz, na żywo to zawsze inaczej się gada niż przez telefon”.
Tym razem nie uwodziła go tak bezczelnie i wprost. Nie trzeba było. Tym razem to on poprowadził rozmowę. A po kwadransie znów znaleźli się w jej domu. Był seks, był sen, a potem Marcin obudził się i jakoś tak wyszło, że oświadczył się Kaśce.
– A tamta? – spytała Kaśka. - To nieaktualne już. Tylko ciebie kocham, pragnę, chcę.
Epilog
Co zrobiła? Wyszła za niego. Urodziła mu dwójkę dzieci i zanim zaczęły chodzić, ona zaczęła chodzić na boki. Bo Marcin jaki był, taki jest. Nudziarz, domator, kiepski kochanek.
Kaśka nie odejdzie jednak, bo dzieci małe, ona na wychowawczym, a Marcin wśród nielicznych talentów ma przynajmniej jeden – umie utrzymać swoją rodzinę.
Więc na co jej była ta cała ambicja? Chora ambicja, zrodzona ze zranionego ego?
Bo ambicja najlepsza jest w pracy. A w życiu, w miłości może tylko sporo namieszać.
Więc zanim weźmiesz się za byłego kochanka, zastanów się nad pobudkami, które tobą kierują. Bo możesz wygrać, ale i wiele możesz przegrać. Na przykład swoje życie.

Podoba Ci się artykuł?
Zapisz się do naszego Newslettera a będziesz zawsze na bieżąco z nowościami naszego portalu.
Zapraszamy!

www.magdawieteska.manifo.com
|
|
--- Magda Wieteska ---
|
|
|
Tagi: były facet, były się żeni, emocje, łóżko, tęsknota, z życia wzięte, za byłym, żeni się |
|
Podobne artykuły:
|
|
Ta druga
Złamał serce? A czy można złamać serce?
Czarny weekend
Nie mów źle o byłym
Nie będę z tobą spał, jesteś za gruba
Seks na zgodę?
Diety przed i po świąteczne :-)
Bądź życzliwy nie tylko 21 listopada
Mój poród w Norwegii
Dzieci a emocje
|
|