Strona główna
 


 

     

Portal dla kobiet

Strona główna FORUM Konkursy Album Kontakt
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama


Abecadło emocji
Matka Polka od Siedmiu Boleści
Miłość macierzyńska. Bezbrzeżna, codzienna, cierpliwa. Jedyna w swoim rodzaju. Tylko matki mogą czuć w ten sposób. Nie do opisania.
Kobieta już w ciąży pielęgnuje swoje dziecko. Stara się dobrze odżywiać, pilnuje terminów wizyt u lekarzy i przeróżnych badań. Głaszcze brzuch, a przed snem śpiewa swojemu maleństwu kołysanki. Mówi do dziecka i martwi się o nie. Nikt nie kocha go bardziej niż ona, nikt nie rozumie tak dobrze jego potrzeb. Cieszy się, gdy poczuje pierwszy ruch dziecka. Wyobraża sobie, że je przytula do siebie i całuje w czoło. Czyta poradniki, jak opiekować się niemowlakiem, rozmawia ze swoją mamą, ciocią, babcią…


Fot. Katarzyna Piwecka FOTOGRAFIA RODZINNA Poznań
http://www.katarzynapiwecka.pl/



Z mężem, partnerem lub sama przygotowuje pokoik dla dziecka. W sklepie z artykułami dla dzieci rozczula się patrząc na maleńkie, miękkie butki, rękawiczki, czapeczki. Boi się porodu, lecz tłumaczy sobie, że przecież kobiety z jej (i nie tylko) rodziny musiały przez to przejść i wspominają to przeżycie pozytywnie – bo wydały na świat nowego człowieka. Jeśli trafia do szpitala, martwi się o maleństwo, boi się, że je straci. Codziennie wsłuchuje się w tętno swojego dziecka i drży z niepokoju, gdy ono zaczyna słabnąć. Pozwala się oglądać dziesiątkom lekarzy, by jej dziecku nic złego się nie stało.

Nadchodzi dzień porodu. Skurcze są coraz częstsze. Jedzie do szpitala, w mękach rodzi kilka lub kilkanaście godzin. Zaraz po urodzeniu dostaje swój skarb. Zostaje położony na jej piersiach mały, drżący człowieczek, który przy niej czuje się trochę bezpieczniej. Po trzech dniach wracają do domu, ona i ono. Oboje obolali, ale szczęśliwi, gdy są razem. Zaczyna się codzienna opieka, pierwsze kąpiele, przewijanie, bezsenne (lub nie) noce, pierwsze choroby, sprawdzanie zdrowia dziecka pod każdym kątem, dbanie o jego rozwój psychiczny i emocjonalny. Dotykanie, tulenie i kochanie nad życie – i do jego końca.

Tak przeważnie wygląda przeistaczanie się Polki w Matkę Polkę. Przeważnie – bo taki przekaz dostajemy. Od naszych znajomych, sióstr. W telewizji możemy obejrzeć programy o dzieciach – o których z miłością opowiadają ich matki, psychologowie, lekarze – lub o rodzicielkach, które w ciąży powinny być „sexy”, modne, piękne i szczęśliwe. Małe i większe dziewczynki uczą się bycia matką właśnie w ten sposób – kultura, w której żyją, narzuca im model płci, utrwala w nich obraz ciepłej i zawsze kochającej matki. Inaczej być nie może!

Wiele matek bardzo kocha swoje dzieci. I ku chwale swojej, i dzieci, mówią o tym. Opowiadają o swoich przeżyciach, tak, jak tylko potrafią, bo trudno jest przekazać innym takie emocje. Matka, urodziwszy dziecko, nie tylko je kocha (załóżmy, że tak jest), ale nawet powinna je kochać. Bo przecież dziecko zaraz po narodzinach najbardziej potrzebuje matki. Bo, gdyby czuła niechęć, mimo planowanej ciąży, byłaby złą, nieludzką matką. Bo dziecko nie będzie się prawidłowo rozwijało bez jej obecności. Bo jak można nie kochać dziecka? Kobieta, która nie kocha, musi być chora. Bo nikt nie porzuca własnego dziecka, jeśli jest w stanie się nim zająć – ma względną ilość pieniędzy i jest zdrowy psychicznie. Bo przecież tak słodko wygląda i wyciąga rączki do mamy.

A co, jeśli nie..?

Kobieta planuje ciążę. Ma trzydzieści trzy lata, męża, dom i pracę. Ona lubi dzieci, mąż nalega, by mieli własne. Ona w końcu ulega – bo kobieta w jej wieku powinna o tym pomyśleć, bo rodzina bez dziecka jest niepełna, bo na pewno się w nim zakocha, bo to scementuje ich związek, bo tylko kobieta może urodzić, ma ten dar i powinna z niego skorzystać, bo mama i teściowa nalegają, chcą wnuków. Czując presję i myśląc, że już niedługo może mieć problem z zajściem w ciążę, decyduje się na nią.

Po paru miesiącach dowiaduje się w gabinecie, siedząc na fotelu ginekologicznym, że w jej ciele rozwija się zarodek. Cieszy się, przecież tego chciała ona, jej mąż, rodzice, teściowie… Rozpoczyna się wielkie święto. W rodzinie pojawi się pierwszy potomek, dziadkowie będą mieli wnuka (wnuczkę). Mąż szaleje z radości.

Zaczynają się wizyty u lekarza, branie witamin, wymiotowanie, bóle brzucha i piersi. Kobieta staje się ociężała, najchętniej spałaby całą dobę. Nawet, kiedy nie śpi, jej myśli są leniwe i nieskłonne do współpracy. Szef robi się nerwowy, bo pracownica zaszła w ciążę a jej wydajność z każdym dniem spada. Kobieta czuje się coraz gorzej. Każdy zapach nęka do tego stopnia, że nie jest w stanie przytulić męża pachnącego mydłem. On czuje się odtrącony, ona ma ochotę uciec. Wieczorem pada wykończona na łóżko i zasypia. Nie ma mowy, by mogła zmusić się do jakiegokolwiek kontaktu z mężem (łącznie z werbalnym). Mija szósty miesiąc, jest coraz większa, zaczyna pękać jej ciało – pojawiają się pierwsze rozstępy na piersiach, brzuchu i udach. Jej dziecko kopie ją w żebra, a ona, mając wyrzuty sumienia głaszcze je i mówi do niego. Nie może panować nad swoim ciałem. „To normalne” - słyszy - „to dla dziecka”. Pewnego dnia w pracy, gdy nie nadąża z obowiązkami, „koleżanka” mówi jej, że mogła sobie nie robić dziecka, bo jest zbyt wolna. Przyszła matka wychodzi do łazienki i płacze. Opowiada o tym swojej mamie, ta odpowiada, że nie może być samolubna i musi wybrać – albo dziecko albo praca. Kobieta bierze urlop, całymi dniami siedzi w domu i modli się, by ciąża już się skończyła, by móc oddać dziecko pod opiekę babci lub żłóbka, i wreszcie zacząć być sobą. W dziewiątym miesiącu przychodzą skurcze. Jest sama w domu. W końcu udaje jej się, pomiędzy jednym skurczem a drugim, zadzwonić do męża. Po dwudziestu minutach jest w szpitalu i rodzi w ciągu godziny. Nigdy wcześniej nie przeżywała takiej męki. Gdy jest po wszystkim, leży ledwo żywa. Kładą jej na piersiach wielkie dziecko. Kobieta, choć nic do niego nie czuje, głaszcze go, bo przecież nie wolno jest być złą matką, bo ona miała dobrych rodziców, bo ona musi stawić temu czoła. Położna mówi jej, że zaprasza ją za rok, bo tak lekkiego porodu dawno nie widziała.

Matka Polka wraca do domu. Próbuje przyzwyczaić się do dziecka. Wykonuje wszystkie niezbędne czynności, bo nie chce zaniedbać dziecka. Chce je kochać, więc postanawia, że przez pierwsze dwa, może trzy lata zostanie z dzieckiem w domu, by je poznać, i by ono się dobrze rozwijało. Namawia ją do tego mąż, ona myśli, że może rzeczywiście to im pomoże. W końcu czego nie robi się dla dziecka? Oddała mu już rok życia, może więcej poświęcić.

Zostaje w domu i niezależnie od tego, czy jest doktorem, magistrem, czy skończyła szkołę podstawową, codziennie ma te same zadania: wyprać parę kilogramów obsikanych ubrań, wytrzeć kupę, przetrzeć marchewkę, trafić nią do buzi wrzeszczącego dziecka, uśpić, śpiewać, ugotować obiad, posprzątać, zadbać o siebie, by być atrakcyjną dla pracującego męża, a w nocy wstać 5 razy do dziecka lub w ogóle nie spać.

Mija rok, mąż odsunął się od kobiety, twierdzi, że ona się zmieniła, że nie z taką kobietą brał ślub. Dziadkowie są wniebowzięci, gdy widzą dziecko, problemy matki bagatelizują. Minął rok, a ona nadal nic nie czuje do dziecka. Jest zmęczona, mąż przestał ją kochać, a to przecież dla rozwoju ich związku zgodziła się na dziecko. Mija drugi rok. Ona nie chce iść do pracy, bo za długo była z dzieckiem, teraz już sama nie wie, co chciałaby robić. Ledwo znosi obecność swojego „skarbu”. Odczuwa fizyczny ból, gdy dziecko podbiega do niej, by ją uściskać. A ona – z uśmiechem na twarzy obejmuje je i mówi, że je kocha.
--- Barbara Lenart ---


Tagi: ciąża, kłopoty, kura domowa, macierzyństwo, matka polka, niemowlę, noworodek, obiadki, samotność, szary dzień, szkrab, utrata pracy, zmęczenie
Podobne artykuły:
Dwulatek pod lupą Wrażliwy problem Nastoletnia Matka Polka Polka w domu - kura domowa czy menedżerka domu? Pielęgnacja włosów u kobiety ciężarnej. Stereotyp Matki Polki Sposoby na spokojny sen noworodka Gdy matka nie cieszy się z narodzin dziecka Ciemna strona macierzyństwa Cykl dobowy noworodka
dodaj komentarz
POWRÓT DO PARYŻA
Ciekawostki05-11-13
POWRÓT DO PARYŻA Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Czasami po to, żeby na nowo je odkryć, a czasami po to, żeby utwierdzić się w naszych dotychczasowych odczuciach. A czasem po to, żeby odkryć miłość, z której wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a której nie da się już dłużej zaprzeczać i samego siebie dalej oszukiwać. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów ... Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.
czytaj dalej >>

Najczęściej komentowane artykuły

Popularne tematy forum
Popularne tagi

Album
Galeria - Kasinek
Galeria - Katarzyna Piwecka
Galeria - mlukrecja
Galeria - alergena
Galeria - Magdalena
Galeria - MARYANA
Znajdź firmę


Ostatnio dodane firmy
Znajdź lekarza
Związki Pociechy Dom Zdrowie Praca Abecadło emocji Ciekawostki Męski punkt widzenia Historie z życia wzięte Chwila dla rozrywki
Znajdź firmę Dodaj wizytówkę firmy Szukaj lekarza Dodaj gabinet lek. Dam pracę Szukam pracy Reklama Polityka Prywatności
statystyka Matka Polka w katalogu Gwiazdor Strona nominowana w konkursie stron www - UniqueSite